<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>WAPNET.PL</title>
	<atom:link href="http://wapnet.eu/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://wapnet.eu</link>
	<description>Pozytywne Media - Tu poczytasz o tym co dzieje się w Pólnocnej Irlandii i Polsce. Możesz liczyć głownie na pozytywne informacje.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 02 May 2012 00:02:53 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Tydzień Kultury Polskiej 2012</title>
		<link>http://wapnet.eu/tydzien-kultury-polskiej-2012</link>
		<comments>http://wapnet.eu/tydzien-kultury-polskiej-2012#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 02 May 2012 00:02:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja WAPNET.PL</dc:creator>
				<category><![CDATA[imprezy]]></category>
		<category><![CDATA[projekcje]]></category>
		<category><![CDATA[rozrywka]]></category>
		<category><![CDATA[spotkania]]></category>
		<category><![CDATA[uk]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[wyspy]]></category>
		<category><![CDATA[2012]]></category>
		<category><![CDATA[belfast]]></category>
		<category><![CDATA[polish cultural week]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>
		<category><![CDATA[tkp]]></category>
		<category><![CDATA[tydzien kultury polskiej]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://wapnet.eu/?p=3239</guid>
		<description><![CDATA[Tydzień Kultury Polskiej, który odbędzie się od 3 do 13 maja 2012r. powraca do Irlandii Północnej już po raz szósty! Celem Tygodnia Kultury Polskiej jest promocja Polski na terenie Irlandii Północnej oraz rozwinięcie pozytywnych stosunków między lokalną społecznością a mniejszością polską. Nie bez znaczenia są również obchody Roku Janusza Korczaka. 5 maja 2012r. w Ulster [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://media.wapnet.pl/2012/05/PCW-logo.jpg" rel="lightbox[3239]"><img src="http://media.wapnet.pl/2012/05/PCW-logo-300x148.jpg" alt="" title="Polish Cultural Week 2012" width="300" height="148" class="alignleft size-medium wp-image-3240" /></a>Tydzień Kultury Polskiej, który odbędzie się od 3 do 13 maja 2012r. powraca do Irlandii Północnej już po raz szósty!</p>
<p>Celem Tygodnia Kultury Polskiej jest promocja Polski na terenie Irlandii Północnej oraz rozwinięcie pozytywnych stosunków między lokalną społecznością a mniejszością polską.</p>
<p>Nie bez znaczenia są również obchody Roku Janusza Korczaka. 5 maja 2012r. w Ulster Museum w Belfaście w godzinach od 10:00 do 14:00 odbędą się pokazy filmowe, wystawa, warsztaty, oraz prelekcje dla dzieci i młodzieży. Serdecznie zapraszamy!</p>
<p>Zachęcamy wszystkich do zapoznania się z całym programem Tygodnia Kultury Polskiej na naszej stronie internetowej po adresem: www.polishculturalweek.com oraz aktywnego udziału w imprezach festiwalowych.</p>
<p><a class="a2a_dd a2a_target addtoany_share_save" href="http://www.addtoany.com/share_save#url=http%3A%2F%2Fwapnet.eu%2Ftydzien-kultury-polskiej-2012&amp;title=Tydzie%C5%84%20Kultury%20Polskiej%202012" id="wpa2a_2"><font color=blue><b>Podziel się. Wrzuć na Facebook lub...</b></font></a></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://wapnet.eu/tydzien-kultury-polskiej-2012/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Belfast International Party &#8211; 14 Kwietnia 2012</title>
		<link>http://wapnet.eu/belfast-international-party-14-kwietnia-2012</link>
		<comments>http://wapnet.eu/belfast-international-party-14-kwietnia-2012#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 09 Apr 2012 13:10:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja WAPNET.PL</dc:creator>
				<category><![CDATA[imprezy]]></category>
		<category><![CDATA[rozrywka]]></category>
		<category><![CDATA[uk]]></category>
		<category><![CDATA[wyspy]]></category>
		<category><![CDATA[belfast international party]]></category>
		<category><![CDATA[dj alx]]></category>
		<category><![CDATA[milionbeats]]></category>
		<category><![CDATA[morrisons bar]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://wapnet.eu/?p=3233</guid>
		<description><![CDATA[Miejsce: Morrisons Bar 21 Bedford Street Belfast BT2 7EJ (naprzeciwko budynku BBC) Czas: 14 kwietnia 2012, start: 21.00 Wstęp – £5 GOŚĆ SPECJALNY: DJ/Producent: Kaczmar/Milionbeats Więcej informacji oraz możliwość wygrania darmowych wejściówek: www.bmci.wapnet.pl]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://media.wapnet.pl/2012/04/BIP_14.04_544x800.png" rel="lightbox[3233]"><img src="http://media.wapnet.pl/2012/04/BIP_14.04_544x800-204x300.png" alt="" title="BIP_14.04.2012" width="204" height="300" class="alignleft size-medium wp-image-3234" /></a><strong>Miejsce:</strong> Morrisons Bar<br />
21 Bedford Street<br />
Belfast BT2 7EJ<br />
(naprzeciwko budynku BBC)</p>
<p><strong>Czas:</strong> 14 kwietnia 2012, start: 21.00<br />
Wstęp – £5</p>
<p><strong>GOŚĆ SPECJALNY:<br />
</strong>DJ/Producent: Kaczmar/Milionbeats</p>
<p>Więcej informacji oraz możliwość wygrania darmowych wejściówek: <a href="http://www.bmci.wapnet.pl">www.bmci.wapnet.pl</a></p>
<p><a class="a2a_dd a2a_target addtoany_share_save" href="http://www.addtoany.com/share_save#url=http%3A%2F%2Fwapnet.eu%2Fbelfast-international-party-14-kwietnia-2012&amp;title=Belfast%20International%20Party%20%26%238211%3B%2014%20Kwietnia%202012" id="wpa2a_4"><font color=blue><b>Podziel się. Wrzuć na Facebook lub...</b></font></a></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://wapnet.eu/belfast-international-party-14-kwietnia-2012/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Północna Irlandia: II Turniej Koszykówki</title>
		<link>http://wapnet.eu/polnocna-irlandia-ii-turniej-koszykowki</link>
		<comments>http://wapnet.eu/polnocna-irlandia-ii-turniej-koszykowki#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Mar 2012 19:49:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja WAPNET.PL</dc:creator>
				<category><![CDATA[imprezy]]></category>
		<category><![CDATA[koszykówka]]></category>
		<category><![CDATA[rozrywka]]></category>
		<category><![CDATA[sport]]></category>
		<category><![CDATA[uk]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[sapni]]></category>
		<category><![CDATA[sapni cup]]></category>
		<category><![CDATA[turniej koszykówki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://wapnet.eu/?p=3226</guid>
		<description><![CDATA[II Turniej Koszykówki &#8211; SAPNI CUP Zapraszamy na II Turniej Koszykówki &#8211; SAPNI CUP! Dokładnie po roku przerwy znów czekają nas niesamowite emocje. W tym roku, dla odmiany, turniej odbędzie się w Lisburn Leisure Plex, 29 Kwietnia 2012, 10:00-16:00. Więcej informacji na stronie organizatora: www.sapni.org.uk/pl/?p=1235]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://media.wapnet.pl/2011/05/sapnicup2011-pasek.jpg" rel="lightbox[3226]"><img src="http://media.wapnet.pl/2011/05/sapnicup2011-pasek-300x63.jpg" alt="" title="SAPNI CUP 2011 - PASEK" width="300" height="63" class="alignleft size-medium wp-image-1732" /></a><strong>II Turniej Koszykówki &#8211; SAPNI CUP</strong></p>
<p>Zapraszamy na II Turniej Koszykówki &#8211; SAPNI CUP! Dokładnie po roku przerwy znów czekają nas niesamowite emocje. W tym roku, dla odmiany, turniej odbędzie się w Lisburn Leisure Plex, 29 Kwietnia 2012, 10:00-16:00.</p>
<p>Więcej informacji na stronie organizatora: <a href="http://sapni.org.uk/pl/?p=1235" target="_blank">www.sapni.org.uk/pl/?p=1235</a></p>
<p><a class="a2a_dd a2a_target addtoany_share_save" href="http://www.addtoany.com/share_save#url=http%3A%2F%2Fwapnet.eu%2Fpolnocna-irlandia-ii-turniej-koszykowki&amp;title=P%C3%B3%C5%82nocna%20Irlandia%3A%20II%20Turniej%20Koszyk%C3%B3wki" id="wpa2a_6"><font color=blue><b>Podziel się. Wrzuć na Facebook lub...</b></font></a></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://wapnet.eu/polnocna-irlandia-ii-turniej-koszykowki/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Belfast: Prawo Pracy &#8211; Spotkanie Informacyjne</title>
		<link>http://wapnet.eu/belfast-prawo-pracy-spotkanie-informacyjne</link>
		<comments>http://wapnet.eu/belfast-prawo-pracy-spotkanie-informacyjne#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Mar 2012 18:35:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja WAPNET.PL</dc:creator>
				<category><![CDATA[pomoc]]></category>
		<category><![CDATA[spotkania]]></category>
		<category><![CDATA[uk]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[wyspy]]></category>
		<category><![CDATA[belfast]]></category>
		<category><![CDATA[pani]]></category>
		<category><![CDATA[prawo pracy]]></category>
		<category><![CDATA[spotkanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://wapnet.eu/?p=3223</guid>
		<description><![CDATA[Komunikat Polish Association Northern Ireland Zapraszamy wszystkich do wzięcia udziału w bezpłatnym spotkaniu informacyjnym dotyczącym zagadnień związanych z prawem pracy. Seminarium odbędzie się w Belfaście 31 marca (sobota) między godziną 10.00 i 14.00 w siedzibie związków zawodowych UNISON, 4th Floor Galway House 165 York Street Belfast BT15 1AL Tematy, które zostaną poruszone: • Podstawowe zagadnienia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://media.wapnet.pl/2012/03/prawopracy_blf.jpg" rel="lightbox[3223]"><img src="http://media.wapnet.pl/2012/03/prawopracy_blf-212x300.jpg" alt="" title="prawopracy_blf" width="212" height="300" class="alignleft size-medium wp-image-3224" /></a><strong>Komunikat Polish Association Northern Ireland</strong></p>
<p>Zapraszamy wszystkich do wzięcia udziału w bezpłatnym spotkaniu informacyjnym dotyczącym zagadnień związanych z prawem pracy.</p>
<p>Seminarium odbędzie się w Belfaście 31 marca (sobota) między godziną 10.00 i 14.00 w siedzibie związków zawodowych UNISON, 4th Floor Galway House 165 York Street Belfast BT15 1AL</p>
<p><strong>Tematy, które zostaną poruszone:</strong></p>
<p>• Podstawowe zagadnienia dot. Prawa pracy (ogólna sesja dla wszystkich uczestników)<br />
• Niesłuszne zwolnienie z pracy oraz redukcja wynagrodzenia<br />
• Dyskryminacja w miejscu pracy<br />
• Prawa kobiet w ciąży i będących na urlopie macierzyńskim<br />
• Zmiany w prawie dotyczącym pracowników agencyjnych</p>
<p>Każdy z uczestników będzie miał możliwość wzięcia udziały w 3 sesjach, ogólnej, dotyczącej podstaw prawa pracy oraz dwóch kolejnych – do wyboru.</p>
<p>Praca w grupach pozwoli na bardziej szczegółowe i konkretne omówienie zagadnienia, oraz da możliwość interakcji uczestników z ekspertem odpowiedzialnym za referowanie tematu.</p>
<p>Sesje będą odbywać się w tym samym czasie, trwać do 45 minut i każda odbędzie się dwa razy. Po warsztatach będzie możliwość odbycia indywidualnych konsultacji z przedstawicielami poszczególnych organizacji.</p>
<p>Udział w spotkaniu potwierdzili: Związki Zawodowe UNISON, Labour Relations Agency, Irish Congress of Trade Unions, Law Centre, Belfast Migrant Centre.</p>
<p>Zapewniamy obecność polskich tłumaczy.</p>
<p>Więcej informacji pod numerami telefonów 028930321232 i 07930476649 lub info@polishassociation.org</p>
<p><a class="a2a_dd a2a_target addtoany_share_save" href="http://www.addtoany.com/share_save#url=http%3A%2F%2Fwapnet.eu%2Fbelfast-prawo-pracy-spotkanie-informacyjne&amp;title=Belfast%3A%20Prawo%20Pracy%20%26%238211%3B%20Spotkanie%20Informacyjne" id="wpa2a_8"><font color=blue><b>Podziel się. Wrzuć na Facebook lub...</b></font></a></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://wapnet.eu/belfast-prawo-pracy-spotkanie-informacyjne/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Świat zza kółka: Zimowa kurierska wyprawa do Norwegii</title>
		<link>http://wapnet.eu/swiat-zza-kolka-zimowa-kurierska-wyprawa-do-norwegii</link>
		<comments>http://wapnet.eu/swiat-zza-kolka-zimowa-kurierska-wyprawa-do-norwegii#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Mar 2012 07:00:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomasz Oryński</dc:creator>
				<category><![CDATA[fotorelacja]]></category>
		<category><![CDATA[motoryzacja]]></category>
		<category><![CDATA[świat zza kółka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://wapnet.eu/?p=3158</guid>
		<description><![CDATA[Praca kuriera zwykle kojarzy się z kierowcą, który przynosi nam paczki do domu. Zwykle krąży on każdego dnia po tej samej okolicy, odwiedzając kilkadziesiąt jeśli nie sto domów, firm i sklepów. Ale nie każdy kurier pracuje w ten sposób. Jest jeszcze branża kurierów od dalekobieżnych przesyłek ekspresowych, tzw. &#8222;hot shotów&#8221;. Mam szczęscie dość luźno współpracować [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><a href="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys08.jpg" rel="lightbox[3158]"><img class="alignleft size-medium wp-image-3166" src="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys08-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Praca kuriera zwykle kojarzy się z kierowcą, który przynosi nam paczki do domu. Zwykle krąży on każdego dnia po tej samej okolicy, odwiedzając kilkadziesiąt jeśli nie sto domów, firm i sklepów. Ale nie każdy kurier pracuje w ten sposób. Jest jeszcze branża kurierów od dalekobieżnych przesyłek ekspresowych, tzw. &#8222;hot shotów&#8221;. Mam szczęscie dość luźno współpracować z jedną z takich firm, dlatego postanowiłem dać się namówić na podzielenie się z czytelnikami relacjami z kilku moich podróży. A zatem rozsiądźcie się wygodnie &#8211; zapraszam do lektury. </em></p>
<p style="text-align: center"><strong>Rozdział pierwszy czyli &#8222;Tony szybki jest&#8221;. </strong></p>
<p>Zaraz po świętach jadę do Norwegii! Szef wreszcie zgodził sie wysłać mnie w jakieś ciekawe miejsce (bo te niemieckie autostrady to mi się trochę znudziły). Pewnie dlatego, że jedzie tam też Tony, jeden z najbardziej doświadczonych naszych kierowców więc będę miał wsparcie jakby co. Szef pytał mnie kilka razy jak chcę rozwiązać wspólną jazdę, bo według niego nie dam rady utrzymać tej samej prędkości co Tony. &#8222;Tony szybki jest&#8221; &#8211; tak powiedział. I muszę wyjechać wcześniej, bo za nim nie nadążę. Podobno.</p>
<p>Z tego co poznałem Tonego to to taki firmowy cyborg jest, co to tylko wpada do firmy czasem busy zamienić i z powrotem w trasę. A więc będzie okazja zobaczyć co robi, jak go nie ma w Szkocji.</p>
<p>Na razie jednak przejąłem się że szefowe obawy są uzasadnone i ponieważ okazało sie, że jednak musimy być razem na cle, bo mamy dwa kawałki tego samego frachtu (waga nie pozwalała załadować wszystkiego na jednego busa), wyjechałem z Glasgow dwie godziny wcześniej niż on. W rezultacie wyspałem się jak nigdy, bo w Folkestone przed tunelem czekałem na niego 7 godzin&#8230; NIe bardzo wiem, którędy on jechał, może przez Wick?</p>
<p>W końcu dotarł. Ustaliliśmy zatem że skoro ja już się wyspałem, to nie będę sie specjalnie śpieszył i zajadę sobie na herbatkę do znajomych w Rotterdamie (mieszkają 300 metrów od autostrady).</p>
<p style="text-align: center"><strong>Rozdział drugi: Nie tylko Szkoci pod pojęciem Herbata rozumieją co innego </strong></p>
<p style="text-align: left">Do Rotterdamu zajechałem w niedzielne popołudnie, dzięki czemu oprócz gospodarzy na herbatce także był kolega z Polski z przyległościami. Okazuje sie, że nie tylko Szkoci popołudniowy posiłek nazywają &#8222;tea&#8221;, bo umówiona &#8222;wizyta na herbatkę&#8221; okazała się nieziemską wyżerą, pierwszy raz miałem okazję spróbować tatara (jakoś mnie ominęło), poza tym były różne inne pyszności, na przykład 238 rodzajów ryb we wszelakich możliwych odmianach. Pychotka! Dodatkowo jeszcze otrzymałem zapas wałówki także nie musiałem się obawiać o to, że gdzieś w trasie umrę z głodu (w przypadku kataklizmu mógłbym także przez jakiś tydzień wykarmić pluton wojska, a może i dwa?)</p>
<p>Niestety w jedzeniowym zamieszaniu ominęło mnie podobno pyszne ciasto, za to kumpel zszedł ze mną zrobić wyklejki na reflektorach, bo się już zrobiło ciemno. Jestem jednym z nielicznych kierowców którzy troszczą się o to, aby jadąc po &#8222;nieprawidłowej&#8221; stronie drogi nie oślepiać jadacych z przeciwka. Kolega okazał się lepszy w te klocki, bo wyklejka wykonana przez niego, w odróżnieniu od mojej, trzymała się bez problemu aż do mojego powrotu na Wyspy Brytyjskie.</p>
<p style="text-align: center"><strong>Rodział trzeci, czyli z Niemcami nie ma żartów </strong></p>
<p>Opony w moim busiku nawet jako tako się trzymały na śniegu, co miałem okazję sprawdzić dość ekstremalnie, bo wyjeżdżając spod gościnnego holenderskiego domu wjechałem sobie na taką mini dwupasmóweczkę pod prąd z przyzwyczajenia (to się zdarza ciągle, jak człowiek regularnie jeździ po obu stronach Kanału La Manche) a że z przeciwka jechał autobus musiałem szybko przeskoczyć na właściwą stronę przez nieodśnieżoną wysepkę na środku jezdni.</p>
<p>W Niemczech dopadły mnie opady śniegu. Jechałem sobie jednak rówo i przyzwoicie wspominając w myślach przestrogi znajomego o tym, jak to Niemcy trzepią za nieprzystosowane do warunków zimowych opony, a tu nagle podczas wyprzedania przeze mnie kolumny samochodów na prawym pasie ostatni z nich postanowił że również wyprzedzi i rozpoczął manewr, po czym chyba zorientował się, że ja jadę dużo szybciej niż się spodziewał po Brytyjczyku, bo stwierdził że jednak zrezygnuje i zaczął hamować&#8230; Możliwe też, że był to jakiś zamach na mnie.</p>
<p>Musiałem dać dość ostro jak na śniegowe warunki zahamować i nawet nie byłoby to problemem, bo dawało radę, ale jak już praktycznie odpuszczałem hamulce to nagle jakby gwałtowny podmuch wiatru wytrącił mojego busa z równowagi.</p>
<p>Na szczęście wybitnie kretyński system stabilizacji jazdy produkcji mercedesa, którego nie da sie wyłączyć ma taką fascynującą cechę, że jak auto ślizga się za długo to głupieje i się wiesza. Tak właśnie stało się w tym przypadku, dzięki czemu po początkowej walce z kontrolą trakcji oraz poślizgiem jednocześnie odzyskałem panowanie nad pojazdem i dwoma kolejnymi długimi kontrami udało mi się wyprowadzić go na prostą. Przekręciłem jednak kluczyk tam i z powrotem, bo w momencie zawieszenia się systemu przestaje działać wszystko włącznie z ABSem i wspomaganiem hamowania.</p>
<p>Miny Niemców na autostradzie obserwujących tańczącego po całej jej szerokości busa bez kierowcy (bo siedziałem z drugiej strony, więc nie zawsze mnie widzieli) &#8211; bezcenne.</p>
<p>Bez żadnych przygód dojechałem dalej do terminalu promu do Danii.</p>
<p style="text-align: center"><strong>Rodział czwarty czyli atrakcja turystyczna Danii: Marek Hłasko Experience </strong></p>
<p style="text-align: left">Dania powitała mnie prawdziwie zimową pogodą. Śnieżyca na całego. I tak jechałem sobie powolutku po jedynym w miarę odśnieżonym pasie autostrady aż tu nagle słychać jakieś głośne hałasy i auto zaczyna się dziwnie prowadzić. W pierwszej sekundzie pomyślałem, że wpadłem na łatkę lodu, ale potem pojawiły się wibracje. Mówię sobie &#8222;kapeć&#8221; i widzę, że mam 500 m do zjazdu z autostrady. Postanowiłem z niej zjechać bo ani zatrzymywanie się na jedynym pasie po którym da się jechać, ani pakowanie się w zaspy nie wydawało mi się dobrym pomysłem.</p>
<p>Na górę wiaduktu dojechałem już na samej feldze. Zaparkowałem na lepiej niż autostrada odśnieżonej ścieżce rowerowej i zacząłem się bawić w zmienianie koła. Pomimo odgarnięcia większości śniegu ze ścieżki musiałem się nieźle nakopać &#8211; najpierw, żeby wsadzić podnośnik, a potem, żeby wyjąć zapas z wieszaka pod podwoziem &#8211; było za dużo śniegu żeby się wystarczająco odchylił&#8230;</p>
<p>W sumie operacja skończyła się sukcesem, natomiast ja skonczyłem jako ktoś mokry, zmachany i upaćkany od stóp do głów.</p>
<p>Przez całą trwającą grubo ponad godzinę operację (pokrywa schowka na podnośnik spisuje się umiarkowanie dobrze jako łopatka do kopania pod stojącym na feldze autem) nie zatrzymał się ani jeden z przejeżdżających aut, wliczając w to dwa radiowozy i wóz pomocy drogowej. Jak skończyłem zatrzymał się za to jakiś dziwny starszy pan, który swoim przedpotopowym volvo mijał mnie chyba z 10 razy (spać nie może w nocy, czy co?) i łamaną angielszczyzną powiedział, że &#8222;mnie obserwował&#8221; i jest &#8222;pod wielkim wrażeniem jaki byłem dzielny&#8221; i że chciałby coś dla mnie zrobić, wiec mi powie, że 600 m dalej jest stacja benzynowa na której mogę się napić kawy jeżeli mi zimno i jeżeli stacja jest otwarta. Ils sont fous, ces Danois. Ale i tak było to bardzo miło z jego strony.</p>
<p>Pojechałem, otwarta nie była, ale za to dawali za darmo powietrze, więc dopompowałem sobie nieco zaniedbany zapas.</p>
<p style="text-align: center"><strong>Rozdział czwarty czyli gonię Tonego </strong></p>
<p style="text-align: left"><strong></strong>Z tak wieloma godzinami straty przespałem się jedynie dwie godzinki i rzuciłem się w pogoń za Tonym Gonzalesem. Dzięki temu, że mój bolid osiągał maksymalną prędkość 120 km/h (bo akurat ten egzemplarz zwykle jeździ tylko po UK więc ma ogranicznik prędkości ustawiony na 75 mph) a warunki w Szwecji znacznie się polepszyły dogoniłem go już przed Goteborgiem. W rezultacie postanowiłem zrobić sobie dodatkowy postój na drzemkę. W takim oto uroczym i zacisznym miejscu, jak widać na obrazku po lewej.</p>
<p style="text-align: left"><a href="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys01.jpg" rel="lightbox[3158]"><img class="size-medium wp-image-3159 alignleft" src="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys01-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a> Zdrzemnąłem się troche za kierownicą i postanowiłem jechać, bo obawiałem się, że Tony będzie musiał na mnie czekać. Nie musiał. Tak naprawdę mogłem jeszcze zdrowo pospać &#8211; dogonił mnie gdy stałem w korku na bramce autostradowej&#8230;</p>
<p>Ja nie wiem skąd on ma tą opinię, że niby jest taki szybki, może był w Moskwie po drodze, albo co&#8230;</p>
<p>Na granicę dojechaliśmy wspólnie, bo zwolniłem do 60 km/h (Popularne brytyjskie wierzenia głoszą, że tak trzeba jak jest zima, nawet jeżeli droga jest sucha i prosta po horyzont, bo &#8222;nigdy nic nie wiadomo&#8221;). Na granicy okazało się że, jak to zwykle bywa, są jakieś jaja z odprawą celną, więc Tony poszedł do agenta spedycji przekładać papierki a ja do busa nadrobić zaległości w spaniu.</p>
<p>6 godzin później wszystko było załatwione i mogliśmy wjechać sobie do pięknej Norwegii mijając wesoło błyszczący do nas w słońcu znak o obowiązkowości posiadania łańcuchów przeciwpoślizgowych.</p>
<p style="text-align: center"><strong>Rozdział piąty, w którym bohaterowie rozstają się i każdy podąża w swoją stronę </strong></p>
<p style="text-align: left">Nasz ładunek przeznaczony był dla firmy w jakiejś trollowni (miejscowość nazywała sie Trollcośtam cośtam, w tym A z kółkiem na górze), którą dzięki wybornemu oznakowaniu odnaleźliśmy bez problemu, ale że tyle czasu zmarnowaliśmy na granicy to okazało się ze już jest zamknięte. Zaparkowaliśmy więc na parkingu dla megatirów (z dwoma naczepami albo z naczepą i przyczepą do niej doczepioną) i poszliśmy spać.</p>
<p style="text-align: left">Rano na śniadanie dojadłem sobie zimną pizzę z wczoraj (fajni ci Norwegowie, zamówiłem małą, ale dali mi dużą gratis, &#8222;bo skończyły im się małe pudełka&#8221; &#8211; zawsze myślałem, że mała pizza zmieści się do pudełka na dużą ale nie protestowałem specjalnie, tymbardziej, że była przepyszna, nawet na zimno o poranku) i pojechaliśmy rozładować.</p>
<p>Po rozładunku nastąpiła Wielka Narada. Tony miał podebrać jakiś ładunek z małego miasteczka na północ od Stavanger i był bardzo tym przejęty, bo przez góry &#8222;się nie da&#8221; a dookoła jest blisko 4 godziny dłużej. Sprawdziłem w moim ultramądrym gpsie z aktualizowanymi na bieżąco danymi o ruchu drogowym i powiedziałem że nie widzę powodu dlaczego miałoby się nie dać, skoro śniegu tyle co nic (w porywach jakieś 40 cm) a wszystkie drogi w okolicy są pootwierane. Tony powiedział, że jak jestem taki mądry to niech sam jadę, a on za to podbierze ładunek powrotny z Niemiec, na co z chęcią się zgodziłem, bo uwielbiam zimową jazdę. I pojechałem.</p>
<p style="text-align: center"><strong>Rozdział szósty &#8211; przez śniegi i knieje </strong></p>
<p style="text-align: left"><a href="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys02.jpg" rel="lightbox[3158]"><img class="alignright size-medium wp-image-3160" src="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys02-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Zaraz za Oslo zjechałem z głównej drogi i zaczął się sam śnieg (czasami było widać małe kawałki szarego i czasem nie był to nawet lód). Buzia zaraz rozszerzyła mi się w uśmiechu na myśl, że mam przed sobą jeszcze 400 kim &#8211;  jazda w takich warunkach sprawia mi wielką frajdę, którą psuły mi jedynie całkowicie przypadkowe ingerencje  kontroli trakcji polegające na hamowaniu wydaje się przypadkowo dobranych kół z delikatnością brontozaura (zarówno w Iveco jak i w Transicie które także akurat mamy w firmie systemy te działają tak, że prawie się nie czuje ich działania, w Mercedesie są utrapieniem, i dodatkowo nie da sie ich wyłączyć). Jak już się strasznie tym zirytowałem, to się zatrzymałem nad jeziorkiem żeby ochłonąć (patrz obrazek po prawej) i uderzyła mnie wspaniała cisza: uwielbiam taką zimę.</p>
<p style="text-align: left"><strong></strong>Jeśli o mnie chodzi, to mógłbym mieszkać wiosną na Hebrydach, latem w Chorwacji, jesienią w Karnonoszach a zimą w Norwegii.</p>
<p>Po pewnym czasie wyczułem na ile mogę sobie pozwolić, żeby nie włączała się kontrola trakcji (bo wtedy auto staje się nieobliczalne i robi się niebezpiecznie) i jechałem sobie spokojnie to swoje 60-80 km/h , czasem jedynie pozwalając sobie na delikatne uślizgi tyłu.</p>
<p><a href="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys03.jpg" rel="lightbox[3158]"><img class="alignleft size-medium wp-image-3161" src="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys03-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Opony (całoroczne) nawet nie były problemem, auto, jak na puste, lekkie, siedmiometrowe pudło z napędem na tył prowadziło się całkiem przyzwoicie, utknąłem tylko raz zjechawszy do przydrożnego sklepu i toalety. Wyjazd z powrotem na drogę był nieco pod górkę i ku uciesze tubylców miałem problem żeby sobie z nim poradzić. W końcu jednak poradziłem sobie z tym złośliwym podjazdem podstępem &#8211; zawróciłem na parkingu przed sklepem i udawałem, że chcę pojechać do niedalekiego lasu który znajdował się z tyłu, a tymczasem zdradliwie zrobiłem kółko dookoła budynku i korzystając z tego, że Buka straciła czujnośc podjazd wziąłem rozpędem.</p>
<p>Norwegowie bili brawo! Oni generalnie mają chyba bardzo złą opinię o brytyjskich umiejętnościach zimowych (ja zresztą też), więc za każdym razem, jak coś robiłem poprawnie, nagradzali mnie brawami albo podchodzili do mnie i mnie chwalili ustnie takim tonem, jak ojciec chwali dziecko które pierwszy raz ujechało samo na rowerze jakieś 10 metrów&#8230; Bardzo dziwne uczucie. Tłumaczenie, że nie jestem Brytyjczykiem tylko Polakiem pomagało, ale nieznacznie.</p>
<p style="text-align: left"><a href="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys04.jpg" rel="lightbox[3158]"><img class="size-medium wp-image-3162 alignnone" src="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys04-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p style="text-align: left">Tymczasem zza chmur wyszło słoneczko i zrobiło się jeszcze piękniej (patrz obrazki po lewej). Musiałem wydobyć z zapomnianej kieszonki w plecaku okulary przeciwsłoneczne, tymbardziej że dzięki świetnemu wynalazkowi w postaci dysz spryskiwaczy na ramieniach wycieraczek, do których płyn dochodzi gumowymi rurkami przy jeździe w temperaturze od ok. +1 wzniż (jest takie słowo?) można zapomnieć o ich używaniu. <a href="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys06.jpg" rel="lightbox[3158]"><img class="alignright size-medium wp-image-3164" src="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys06-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Nawet płyn do -35 wlany całkowicie bez rozcienczania nie pomaga. Także więc dzięki temu wynalazkowi człowiek narażony jest na ciągłe refleksy światła w brudnej szybie. Na autostradzie można sobie to rozwiązać podjeżdżając czasem blizej do jakiegoś tira i korzystając z rozpryskiwanej przez niego wody do umycia szyby, na bocznych drogach jest gorzej. Dobrze, że ten zmrożony śnieg był taki suchy to nie było to problemem. Jednak od czasu do czasu zatrzymywałem się aby zrobić parę ładnych zdjęc nie tylko zza kierownicy (obok).</p>
<p style="text-align: left"><a href="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys05.jpg" rel="lightbox[3158]"><img class="size-medium wp-image-3163 alignright" src="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys05-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Do jazdy jednak widoczność generalnie była kiepska, choć dzięki okularom widziałem o wiele więcej pod słońce niż widać na tym filmie:</p>
<p><a href="http://youtu.be/8H9P9g7y_Yg">Zimowa jazda w Norwegii</a></p>
<p style="text-align: left">Jednakże i tak potrafiło mnie oślepić. Na końcu filmu słychać pewien hałas, to opadł wieszak na koło zapasowe. Zmieniając w nocy koło tak się zmęczyłem, że nie chciało mi się już wsadzać felgi na niego z powrotem, tylko wrzuciłem ją na pakę a stelaż na zapas tylko założyłem na wieszaki. Okazało się jednak, że spadł i musiałem się zatrzymać i dokręcić. Jak zwykle w takich sytuacjach jak na złość nie było gdzie stanąc, więc stanąłem na skrzyżowaniu spodziewają się ze z tak mało ruchliwej drogi nikt nie będzie jechał. Oczywiscie zaraz zjawiły się z tamtąd dzikie watahy. Prawa Murphyego działają. Na szczęście dało się mnie bez problemu objechać.</p>
<p style="text-align: left">Jednak na przyszłośc pamiętajcie: nieużywana boczna droga zimą w Norwegii wygląda tak jak na zdjęciu obok.</p>
<p style="text-align: left"><a href="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys07.jpg" rel="lightbox[3158]"><img class="alignleft size-medium wp-image-3165" src="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys07-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Tylko jak tu w taką troszkę wjechac w celu zatrzymania się?</p>
<p style="text-align: center"><strong>Rozdział siódmy, czyli o tym, ze jeżdże po sniegu jak rodowity Norweg. </strong></p>
<p style="text-align: left">I tak sobie jechałem i jechałem, i było mi tak fajnie, i widoczki były takie śliczne, i Słońce tak pięknie świeciło i w ogóle i wtedy dojechałem do takiego łagodnego zakrętu, za którym jak się okazało było lekko w dół i słońce mi dało po gałach więc zdjąłem nogę z gazu, a jak już zacząłem co nieco widzieć, to się okazało, że tam jest taki ostry zakręt, na nim bardzo pogięte barierki i (wkrótce) jadący za szybko ja.</p>
<p style="text-align: left"><a href="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys09.jpg" rel="lightbox[3158]"><br />
<img class="alignright" src="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys09-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Mniej więcej to zobaczyłem, co widzicie na obrazku po prawej. Natychmiast skręciłem, postawiłem auto bokiem, i jakoś zaczęło to optymistycznie wyglądać, już zacząłem sie cieszyć że chyba mi się uda z tego wyjść cało, ale zapomniałem, że jadę autem nowoczesnym. Nagle uszłyszałem brum brum brum &#8211; to kontrola trakcji postanowiła, że czas wkroczyć do akcji. Wszystko zadziałało tak jak powinno czyli naprowadziło mnie z powrotem na właściwy kierunek jazdy. Jedyny problem w tym, że komputer uwazał, że właściwy to jest prosto, i nie bardzo było mu jak wytłumaczyć że  jest zakręt, konstruktorzy nie przewidzieli takiej opcji, komputer wie lepiej. W rezultacie auto uderzyło w barierę, po czym sunęło po niej jak po szynie. Bariera podejrzanie łatwo zaczęła się zsuwać w dolinę rzeki a ja razem z nią, w końcu ruch barierki sie zakończył. Dosunąłem do końca powstałego w niej wgłębienia, auto się zatrzymało, przechyliło do lewej, niczym na tanim amerykańskim filmie zastanowiło się przez chwilkę czy ma ochotę stoczyć się w dół do strumienia i po namyśle stwierdziło że opadnie na koła. Złapałem tylko komórkę i wyskoczyłem jak oparzony. Pierwsze co to zrobiłem zdjęcie, żeby uwiecznić auto zanim się sturla:</p>
<p style="text-align: left"><a href="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys08.jpg" rel="lightbox[3158]"><img class="alignleft size-medium wp-image-3166" src="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys08-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p style="text-align: left">Potem zadzwoniłem do szefa który zarządza flotą. Ten bez mrugnięcia okiem zapytał, czy sobie poradzę, czy on ma coś organizowac. Powiedziałem, że sobie poradzę.</p>
<p>Zatrzymał się sympatyczny chłopak jadący do sklepu. Pierwsze co to się miło przywitał, popatrzył sobie drapiąc się po głowie i powiedział &#8222;jak rano jechałem do sklepu to też jednego musieliśmy wyciągać&#8221;. Potem zapytał czy mam trójkąt, powiedziałem, ze mam, ale nie jestem na tyle odważny żeby wleźć po niego do auta. Rozstawił więc swój i zapytał czy może życzę sobie, żeby jego ojciec mieszkający kilometr stąd przyjechał swoim traktorem i mnie wyciągnął, bo ma w tym wprawę &#8211; wyciąga na tym zakręcie kogoś średnio co drugi dzień. Z radością sie zgodziłem, ojciec przyjechał traktorem z pełnym odśnieżającym rynsztunkiem (lemiesz z przodu i wirnik z tyłu) łańcuchami na wszystkich kołach i zestawem lin i łańcuchów, podszedł do busa, pchnął go palcem i powiedział coś do syna. Syn przetłumaczył, ze on się nie podejmuje, bo to sprawa większego kalibru. Połaził jeszcze dookoła, pooglądał i pokazał na coś palcem &#8211; kawałki białego zderzaka, klosza świateł a potem pokazał na barierkę. Okazało się, że tak głęboko zjechałem, bo już jeden dzisiaj w tym samym miejscu wyleciał i dwa albo trzy słupki były już połamane. Dodatkowo pocieszył mnie że miałem dużo szczęścia bo dwa tygodnie wczesniej koleś na skuterze śnieżnym wleciał do strumienia i się zabił. Bardzo pocieszające.</p>
<p>Zaproponowali że zadzwonią po pomoc drogową. Oczywiście z wdzięcznoscią się zgodziłem. Z relacji Norwega rozmowa wyglądała tak:<br />
ON: Dzień dobry proszę pani, jestem tu a tu na takim zakręcie i trzeba wyciągnąć auto z rowu<br />
PANI: Wiemy, nasz samochód już powinien być na miejscu, jeszcze go tam nie ma? To dziwne, dawno temu pojechał.<br />
ON: Proszę pani, ale to już jest następny klient<br />
PANI: O, to dzisiaj szybko im idzie. Powiem kierowcy żeby wrócił jak tylko odstawi wrak poprzedniego do bazy.</p>
<p style="text-align: left"><a href="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys10.jpg" rel="lightbox[3158]"><img class="alignright size-medium wp-image-3168" src="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys10-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Sympatyczny Norweg (a jak wygląda sympatyczny Norweg możecie obejrzeć sobie na obrazku obok) wytłumaczył mi, że zakręt ten słynie z tego, że jest źle wyprofilowany i w okresach kiedy ruch nie-lokalesów jest duży bo na różne okazje młodzi z miasta przyjeżdżają odwiedzić wciąż mieszkających tam rodziców: świeta, sylwester, ale też letnie wakacje &#8211; tylko jego tato w tych okresach średnio wyciąga stamtąd auto co drugi dzień. Nawet się trochę dumny poczułem z faktu, że śmigam zimą przez Norweskie ostepy zupełnie jakbym się tam urodził&#8230;</p>
<p>Ponieważ było -13 a ja nie byłem też na tyle odważny żeby wyjąć z auta kurtkę zaproponował, że posiedzimy sobie u niego w aucie, gdzie miło nam się gawędziło (a rozmowa była przerywana co chwila pytaniami, czy nie trzeba pomocy &#8211; zatrzymał się <strong>każdy</strong> mijający nas samochód.)</p>
<p>W końcu przyjechał pan pomocnik drogowy. Jak zobaczyłem jego amerykańskiego pick upa to pomyślałem, że chyba bezpieczniej byłoby jednak z tym traktorem. Ale pan znał sie na rzeczy &#8211; nawet auto było widać że nastawione jest na wyciąganie bardziej niż na holowanie &#8211; motyl standardowo bez kólek (można było dokręcić) służył do zarywania się w ziemię a na pace były zamocowane dwie wyciągarki. Z kolei pan pomocnik wyraził swoje uznanie, że tak daleko zajechałem na takich oponach jakie miałem.  Zapytałem Sympatycznego Norwega czy sobie ze mnie jaja robi, on zaprzeczył i powiedział, że to było na poważnie. Znowu się zrobiłem dumny i blady&#8230;</p>
<p>Użerał się z busem ponad godzinę, próbując to z jednej, to z drugiej strony. Jego auto kilkakrotnie o mało się nie przewróciło, zsunęło się w sumie za wszystkimi podejściami z 10 metrów, ale kolo był twardy. Jak zaczęło być naprawdę niebezpiecznie to&#8230;</p>
<p>&#8230;kazał Sympatycznemu Norwegowi, który bardzo aktywnie pomagał w akcji założyć odblaskową kamizelkę.</p>
<p>W końcu się udało.</p>
<p style="text-align: left"><a href="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys11.jpg" rel="lightbox[3158]"><img class="alignleft size-medium wp-image-3169" src="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys11-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Auto okazało się sprawne do dalszej jazdy choć po tym tuningu zrobiło się umiarkowanie pięknie, a dodatkowo akcja wyciągania spowodowała pokancerowanie progu także z drugiej strony&#8230;</p>
<p style="text-align: left">I wtedy pojawił się Policjant Po Słuzbie.</p>
<p style="text-align: left"><strong>Rozdział ósmy, w którym Policjant Po Służbie aresztuje mój samochód za &#8222;niemanie opon zimowych&#8221;. </strong></p>
<p>Policjant Po Służbie prowadził jeden z samochodów który utknął w korku spowodowanym akcją wyciągania mojego busa. Z 10 ich się nazbierało przez tą godzinę. Policjant Po Służbie był jednym z <strong>tych</strong> policjantów, to znaczy &#8222;ja jestem bardzo ważny Pan Policjant, a co za tym idzie jestem najmądrzejszy ze wszystkich&#8221;. Pooglądał, zamienił trzy słowa z Panem Pomocnikiem Drogowym po czym podszedł do mnie i zaczął wykład o tym, jak nieopdowiedzialnie jest wyjeżdżać w taką trasę nieprzygotowanym autem, że on się na tym świetnie zna i dlatego ma nie tylko opony zimowe jako takie, ale takie, które najlepiej wypadają w testach a pomimo tego jazda w takich warunkach wymaga ciagłego skupienia i uwagi i że nawet on rozumie że to nie mój samochód, ale w takich warunkach to powinienem rzucić pracę bo skoro wyleciałem z zakrętu to równie dobrze mogłem kogoś zabić i co ja na to. Ja na to, nieco wkurzony jego niesympatycznym tonem a widząc, że i tak on wie lepiej, i kazde opony inne niż jego są niesłuszne, odpowiedziałem, że z zakrętu dwie godziny przede mną wyleciał lokalny kierowca na zimowych oponach, więc najwyraźniej jadąc na zimowych oponach również można kogoś zabić. Myślałem, że go szlag trafi, ale się po chwili uspokoił i powiedział, że mam kategoryczny zakaz jazdy tym samochodem, bo to jest niebezpieczne i kazał Sympatycznemu Norwegowi wsiaść za kółko i zawieźć mnie na bezpieczny parking, gdzie zajmie się mną wezwany przez niego Policjant Na Służbie. Ponownie zapytał mnie co ja na to. Ja na to, że w sumie mogę sam na ów parking pojechać bo przecież jak Sympatycnzy Norweg wsiądzie za kółko to się nie zrobią od tego lepsze opony, a za to będziemy poruszać się autem bez ważnego ubezpieczenia, bo w UK jest imienne a Sympatyczny Norweg w polisie wymieniony nie jest. Pan Policjant Po Służbie bardzo się wściekł, więc usiadłem koło chichrającego sie Sympatycznego Norwega i pojechaliśmy&#8230;</p>
<p style="text-align: left">Jakbyście kiedyś potrzebowali żeby ktoś dla Was wkurzył policjanta, to służę pomocą.</p>
<p style="text-align: center"><strong>Rozdział dziewiąty, w którym następuje nieoczekiwany zwrot akcji</strong></p>
<p style="text-align: left">Odstawiwszy mnie na bezpieczny parking, Sympatyczny Norweg pożegnał się ze mną i przesiadł się do auta Pomocy Drogowej które odjechało aby odwieźć go do jego własnego auta. Ja tymczasem zadzwoniłem do szefa zdać relację z rozwoju wydarzeń. Szef nie był zachwycony. &#8222;Co za bzdura, przecież ten bus ma wszystkie opony całoroczne&#8221; wykrzykiwał. Dla pewności wysiadłem więc z kabiny, oskrobałem opony z brudu i faktycznie na każdej z opon z wyjątkiem zapasu znalazłem małe literki M+S które mogłem zademonstrować policjantowi.</p>
<p>Tymczasem powrócił Pan Pomocnik Drogowy, wyjaśniłem mu jak się sprawy mają, on mi na to, że w takim razie poczeka ze mną na Policjanta Na Służbie żeby mu powiedzieć, że barierka też była wcześniej zniszczona, więc powinienem mieć spokój i nie dostanę mandatu ani nic. Policjant Na Służbie pojawił się niebawem.  Całkowite przeciwieństwo swojego kolegi: miły, uśmiechnięty, nawet nieco się spoufalający. Pooglądał sobie moje opony, powiedział, ze ok że oczywiście że zapas może być inny (pokazałem mu co zostało z oryginalnej opony) spisał dane a potem sobie pogawędziliśmy. Powiedział że ten jego kolega słynie z tego, że lubi gnębić turystów i obcokrajowców.</p>
<p>Potem się naradzili z Panem Pomocnikiem Drogowym jaka trasa dla mnie będzie naljlepsza i poradzili żebym pojechał przez ileś tam wiosek, potem do Kristiansand i stamtąd dopiero do Stavanger, bo droga przez góry jest zamknięta. Mój GPS mówił, że jest otwarta, więc miałem dziwne przeczucie, że po prostu biorą mnie za Brytyjczyka,który nie umie jeździć po śniegu. W sumie nie mogę ich winić &#8211; dopiero co wyciagnęli mnie z rowu. Skoro jednak policjant każe, to wrzuciłem to Kristiansand w GPSa i pożegnawszy się życzliwie z oboma panami ruszyłem w dalszą drogę.</p>
<p style="text-align: center"><strong>Rozdział dziesiąty &#8211; w którym dalsze przygody opisane będą w skrócie, bo po takich przeżyciach nic już raczej człowieka nie poruszy. </strong></p>
<p style="text-align: left">W dalszą droge, jak prawdziwy zawodowy szofer, udałem się autem wyposażonym w małą świąteczną choinkę która zaplątała się gdzieś w podwozie. Kierując sie na Kristiansand dotarłem do słynnych serpentyn pod Telemarkiem których nie udało mi się zrobić dzięki aktywnej współpracy kontroli trakcji na każdym wirażu hamującej mnie niemal do zera. W końcu utknąłem w ok 4/5 podjazdu bo shamowało mnie do zera a było za ślisko żebym ruszył pod górkę. Dałem się minąć dwóm transitom i megatirowi i zawróciłem postanowiwszy obrać inną drogę. Przestudiowałem zapiski otrzymane od policjanta i po odniesieniu się do mapy odkryłem że właściwie to on chce, żebym wrócił prawie do samego Oslo i dalej pojechał wzdłuż wybrzeża. Nadłożenie ponad 4 godzin drogi. Oj, nie ma tak dobrze. Sprawdziwszy na przydrożnym wyświetlaczu że pierwotnie obrana przeze mnie droga jest otwarta oraz sprawdziwszy na mapie, że nie ma na niej takich serpentyn jak na tej do KristianSand wróciłem na pierwotnie obrany szlak. Niestety było już zbyt ciemno aby podziwiać widoki. Ale i tak fajnie się jechało &#8211; zawijasy, podjazdy, zjazdy, tunele z pętelkami i wysokie mosty.</p>
<p style="text-align: left">W ogóle tunele w Norwegii to fajna sprawa, oni się nie cackają z jakimiś obudowami, więc się jedzie jak przez jaskinię pomiędzy litą, nierówną powierzchnią skał. Są nawet stalaktyty i stala-inne-rózne-takie, poza tym wszędzie wiszą sople wody i jest tam zatrudniony specjalny pracownik, który jeździ po tych tunelach takim meleksem wyposażony w kijek od miotły którym owe sople utrąca.</p>
<p>Tak więc bezproblemowo dojechałem do celu, opłaciwszy sobie myto za przejazd norweskimi drogami na stacji paliw na końcu drogi. Co prawda sprzedawca patrzył na mnie jak na kretyna, bo &#8222;skoro mam obce tablice to i tak mogą mi skoczyć&#8221; ale się uparłem. Wystawił mi rachunek na 12 koron, trochę mało mi się to wydaje, ale najwyraźniej nie chciało mu się liczyć i na odczepne poszedł po najmniejszej linii oporu. No ale przynajmniej mam paragon na to, że miałem dobre chęci.</p>
<p>Na noc postanowiłem zatrzymać się na takim parkingu niewinnie wyglądającym parkingu, na którym pierwszy raz podczas całej podróży beznadziejnie zakopałem w takiej 10 cm górce śniegu odgarnionego z głownej drogi na wjazd. Na szczęście przechodziła paczka strasznie fajnych dziewczyn w miniówkach i na szpilkach (przy 10 cm śniegu i -26 stopniach!) i zaoferowały się, że mnie wypchną, co też zaraz uczyniły. Kierowcy rajdowi też obracają się na mecie w towarzystwie takich ładnych dziewczyn, ale tamte tylko wyglądają, podczas gdy &#8222;moje&#8221; udzieliły mi jak najbardziej rzeczywistej asysty.</p>
<p>Rano odebrałem ładunek i wyruszyłem główną drogą wzdłuż wybrzerza w kierunku Kristiansand gdzie miałem załatwioną odprawę celną oraz prom do Danii. Droga była posypana solą więc czarna i piekielnie śliska od lodu. Cieszyłem sie, że poprzedniego dnia pojechałem jednak przez góry, bo jakbym miał całą trasę jechać po czarnym lodzie, to bym się chyba pokroił.</p>
<p style="text-align: left">Wieczorem wpadłem na zakupy do sklepu i potem nie mogłem ruszyć, bo od krawężnika na środek drogi było pod górkę. Ale udało mi się postawić auto nieco bokiem a następnie techniką bujania w tył i w przód wyjechałem z parkingu. Obserwująca mnie parka zapytała gdzie sie tego nauczyłem, bo oni byli w Londynie zeszłej zimy i idą o zakład że nie tam&#8230; Ech, wygląda na to, że Brytyjczycy każdej zimy ciężko pracują na swoją opinię beznadziejnych zimowych kierowców.</p>
<p>Rano prom, na którym pierwszy raz podczas całej wyprawy zobaczyłem auto na innych numerach niż norweskie &#8211; duńskiego golfa. Chyba nie wspominałem o tym wczesniej, ale wygląda na to, że tam w ogóle nie jeżdżą obcojkrajowcy (a przynajmniej nie zimą). Nawet aby kupić pocztówki musiałem iść ze sprzedawcą na zaplecze gdzie trzymał je w najciemniejszym kącie.</p>
<p style="text-align: left">Po wylądowaniu w Danii  - odprawa celna na wejściu do Unii. Ja nie wiem, po co w ogóle im jestem potrzebny. Mojego auta nikt nie ogląda, nie ma żadnych szlabanów ani nic, polega to na tym, że zajeżdzam na wygladający jak każdy inny przydrożny parking, idę do agenta i mówię kto zacz. On mi na to odpowiada &#8222;tak, mamy wszystko przysłane faksem, proszę poczekac&#8221;. Czekam sobie godzinkę albo dwie patrząc jak przybija pieczątki i przekłada papierki, w końcu drukuje co trzeba, przywala na tym pieczątkę i mogę z tym iść do sąsiedniego okienka, gdzie oddaję to celnikowi a on mówi &#8222;droga wolna&#8221;. NIe mogliby oni tego papierka sami zanieść do sąsiedniego okienka?</p>
<p>No, ale papierki papierkami, ale nareszcie mogłem wyruszyć w dalszą drogę. Cała Dania była nudna, płasko, bezludnie i mgła. Za to w Niemczech to mnie próbowali olukrować. Padała taka marznąca mżawka, że jak włączałem wycieraczki aby chodziły non stop to się robiła taka ciapa, a jak ustawiałem je na działanie z przerwami to przerwa wystarczała, żeby zamarzła na szybie warstewka lodu. W rezultacie musiałem się zatrzymywać na każdym parkingu i skrobać. W końcu dojechałem do Callais na tunel do Anglii. Przy wjeździe na pociąg zrobił się zator, bo jeden TIR przez pięć minut manewrował, nie umiejąc wjechać na wagon. Pierwszy raz byłem świadkiem, że ktoś był aż tak kiepski. Kierowcą okazała się blondynka ok. 40tki na oko. Coś jednak jest z tymi babami za kierownicą na rzeczy.</p>
<p>Podczas podziemnej jazdy pogadaliśmy sobie z sympatycznymi polskimi tirowcami psiocząć na mercedesy. Ja ponarzekałem na kontrolę trakcji i problem z check engine po dłuższym chodzneiu na jałowym biegu, oni ponarzekali na przygłupią automatyczną skrzynię biegów oraz na to, że u nich jak chodzi za długo na jałowym biegu to się wyłącza, przez co nie da sie spać w lecie, bo silnik musi chodzić żeby działała klimatyzacja. Wymyślili na to taki sposób, że włączają jedynie hamulce w naczepie a w ciągniku nie zaciągają ręcznego, wtedy silnik nie gasnie.</p>
<p>Po powrocie do bazy spotkałem dwóch innych kierowców, którzy pracują w firmie dłużej. Spytałem ich czy będę miał jakieś problemy za rozbicie auta. Mówią, że raczej żebym się nie spodziewał &#8222;To część roboty przecież a nie można Cię winić za to że wpadłeś w poślizg na śniegu i wyleciałeś z drogi&#8221;. Cóż, trudno mi wymyśleć kogo innego można by za to winić, ale jeżeli szefowstwo naprawdę tak uważa, to kłócić się nie będę&#8230;</p>
<p style="text-align: left">I tak zakończyła się moja zimowa wyprawa do Norwegii. Nie było mnie przez tydzień, ale było warto. Takie trasy to jest własnie powód dla którego lubię moją pracę.</p>
<p style="text-align: left"><a href="http://media.wapnet.pl/2012/03/norwegia_orys09.jpg" rel="lightbox[3158]"><br />
</a></p>
<p><a class="a2a_dd a2a_target addtoany_share_save" href="http://www.addtoany.com/share_save#url=http%3A%2F%2Fwapnet.eu%2Fswiat-zza-kolka-zimowa-kurierska-wyprawa-do-norwegii&amp;title=%C5%9Awiat%20zza%20k%C3%B3%C5%82ka%3A%20Zimowa%20kurierska%20wyprawa%20do%20Norwegii" id="wpa2a_10"><font color=blue><b>Podziel się. Wrzuć na Facebook lub...</b></font></a></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://wapnet.eu/swiat-zza-kolka-zimowa-kurierska-wyprawa-do-norwegii/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Belfast: Klub Wsparcia Kobiet</title>
		<link>http://wapnet.eu/belfast-klub-wsparcia-kobiet</link>
		<comments>http://wapnet.eu/belfast-klub-wsparcia-kobiet#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Mar 2012 22:49:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja WAPNET.PL</dc:creator>
				<category><![CDATA[kobieta]]></category>
		<category><![CDATA[pomoc]]></category>
		<category><![CDATA[spotkania]]></category>
		<category><![CDATA[uk]]></category>
		<category><![CDATA[wyspy]]></category>
		<category><![CDATA[belfast]]></category>
		<category><![CDATA[Belfast: Klub Wsparcia Kobiet]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://wapnet.eu/?p=3210</guid>
		<description><![CDATA[Belfast: Klub Wsparcia Kobiet, komunikat Jesteś samotna? Albo niekoniecznie samotna, ale coś Ci ciężko chwilami? Nie masz z kim porozmawiać? Nie chcesz kłopotać dzieci, więc pochlipujesz w ciszy, żeby ich nie martwić? Przeszłaś depresję i nie wiesz, co dalej? Boisz się? Dla Was w każdy czwartek w siedzibie Stowarzyszenia Polskiego Irlandii Północnej odbywają się spotkania. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://media.wapnet.pl/2012/03/kobieta.jpg" rel="lightbox[3210]"><img src="http://media.wapnet.pl/2012/03/kobieta.jpg" alt="" title="kobieta" width="200" height="300" class="alignleft size-full wp-image-3211" /></a><strong>Belfast: Klub Wsparcia Kobiet, komunikat</strong></p>
<p>Jesteś samotna? Albo niekoniecznie samotna, ale coś Ci ciężko chwilami? Nie masz z kim porozmawiać? Nie chcesz kłopotać dzieci, więc pochlipujesz w ciszy, żeby ich nie martwić? Przeszłaś depresję i nie wiesz, co dalej? Boisz się? Dla Was w każdy czwartek w siedzibie Stowarzyszenia Polskiego Irlandii Północnej odbywają się spotkania. Przychodzą różne panie, w różnym wieku, z różnym bagażem doświadczeń, czasami tylko po to, by się wyrwać z domu (bo kawę i herbatę zawsze mamy). Klub Powstał z inicjatywy Oli Łojek (wówczas Łojek-Magdziarz w październiku 2011), która dzięki wtedy dwuletniemu doświadczeniu w pracy z kobietami, które spotkał trudniejszy los, postanowiła zdobyć dla nich miejsce, w którym mogłyby wyrzucać z siebie swoje smutki i znaleźć wsparcie. Na początku było nas tylko (albo aż) 4 i spotkania odbywały się tylko co dwa tygodnie, a potem liczna rosła nieprzerwanie, w tej chwili jest nas około 20 pań i meetingi są co tydzień. Stowarzyszenie Polskie użyczyło nam salę i dzięki temu mogłyśmy ustalić niezmienną godzinę- czyli zawsze 18.</p>
<p>Plan działania jest znacznie zróżnicowany &#8211; czasami omawiamy najbardziej palące problemy ochotniczek, czasami odbywają się warsztaty (były z kultury i smakołyków chińskich oraz z reżyserem, przygotowującym sztukę o Polakach), czasami po prostu jesteśmy razem. Dwukrotnie odbyło się spotkanie z psychologami (polskimi lokalnym), a kwietniu przyjdzie do nas nauczycielka z lokalnego uniwersytetu, która opowie nam o The Troubles (oczywiście przez tłumacza). Również w kwietniu planowana jest sesja fotograficzna z makijażem PRZED i PO. Jako że pisząca te słowa Ola Łojek skończyła w zamierzchłej przeszłości kurs makijażu, będzie eksperymentować na paniach, a rezultaty uwieczni nagradzany fotograf. Tworzymy siec wsparcia, która pozwoli paniom przejść najgorsze chwile (bo i one się zdarzają) ze świadomością, że na ich telefony czeka kilka wtajemniczonych osób i poinformowanych, że mogą być problemy. Nie jesteśmy już bowiem same. Nie możemy czuć się same, stąd fraza, opisująca naszą samopomocową grupę: Razem raźniej. </p>
<p>W tej chwili pracujemy nad drugim terminem, by spotkania odbywały się dwa razy w tygodniu, bo jest takie zapotrzebowanie.<br />
Kontakt: <a href="https://www.facebook.com/profile.php?id=819533848" target="_blank">przez facebooka (Aleksandra Łojek)</a>, <a href="mailto:olalojek@googlemail.com">olalojek@googlemail.com</a>. Utworzyłyśmy również zamkniętą Grupę Wsparcia Kobiet na FB, do której mają dostęp osoby zaufane &#8211; ze względu na intymne treści tam poruszane.</p>
<blockquote><p>Zapraszamy serdecznie na cotygodniowe spotkania w siedzibie Stowarzyszenia Polskiego Irlandii Północnej, w Belfaście, 7 North Street.</p></blockquote>
<p><strong>Zasady działania Klubu Wsparcia Kobiet w Belfaście:</strong></p>
<p>Spotykamy się każdy czwartek, pracujemy nad drugim terminem.</p>
<p><strong>1.</strong> Obecność nie jest obowiązkowa. To, że spotykamy się w każdy czwartek oznacza tylko, że w Klubie ZAWSZE ktoś będzie. Jeśli będę chora, czy na urlopie, klub nie zostanie odwołany &#8211; chodzi o to, żeby Panie wiedziały, ze to jest ich stałe miejsce i czas.</p>
<p><strong>2.</strong> Panie podpisują JEDEN dokument. Od razu, na wejściu:) Jest to obietnica, że to, co usłyszą w klubie, pozostaje w klubie. Poruszamy różne tematy, czasami bardzo delikatne. Złamanie tej obietnicy (oczywiście udowodnione, nie na podstawie donosów życzliwych, czy czegoś, co się obecnie nazywa: &#8222;Nieformalną informacją&#8221;) oznacza wykluczenie z grupy. Ujawnianie tego, co zostało poruszone w grupie, może kogoś bardzo zranić.</p>
<p><strong>3.</strong> Ustaliłyśmy, że w trakcie każdego spotkania będziemy delegować z grupy kogoś, kto zajmie się dziećmi, jeśli pojawią się panie z dziećmi, w drugim pomieszczeniu. Nie jesteśmy w stanie zapewnić profesjonalnej opieki! Poza tym- odradzam przyprowadzanie dzieci, które zaczynają rozumieć, co się wokół nich dzieje, wieku nie określę, bo nie jestem mamą. Chodzi o to, że treści poruszane mogą być emocjonalnie i psychicznie zbyt obarczające dla młodego umysłu i człowieka.</p>
<p><strong>4.</strong> Nie oznacza to, ze siedzimy i lejemy łzy. Czasami jest bardzo poważnie, czasami jest bardzo wesoło. Zasadą jest, ze się wspieramy i tworzymy siec wsparcia. Wymieniamy się też telefonami- dobrowolnie, jeśli ktoś nie chce, to naturalnie nie.</p>
<p><strong>5.</strong> Niemal zawsze jest jedzenie:). Panie przynoszą pyszności, z własnej woli.</p>
<p><strong>6.</strong> Organizujemy też, od czasu do czasu, warsztaty. Już odbyły się warsztaty z psychologiem, o kulturze chińskiej z degustacją różności prowadzone przez przedstawiciela Chinese Welfare Association (z tłumaczem), spotkanie z Womens Aid i specjalistką od przemocy domowej, warsztat z aktorem, który pisze scenariusz o Polakach w NI. Część pań była na wycieczce organizowanej przez Housing Executive, część dostała zaproszenie do Stormontu.</p>
<p>W kwietniu odbędą się wykłady na temat historii współczesnej (The Troubles) prowadzone przez lokalną wykładowczynię (z tłumaczem) oraz sesja Przed i Po z makijażem i fotografem.</p>
<p>Na to wszystko nie trzeba pieniędzy i też &#8211; nie mamy ich!</p>
<p><strong>Jeśli ktoś ma jakieś pytania, proszę o kontakt.</strong><br />
Aleksandra Łojek, <a href="mailto:olalojek@googlemail.com">olalojek@googlemail.com</a></p>
<p><a class="a2a_dd a2a_target addtoany_share_save" href="http://www.addtoany.com/share_save#url=http%3A%2F%2Fwapnet.eu%2Fbelfast-klub-wsparcia-kobiet&amp;title=Belfast%3A%20Klub%20Wsparcia%20Kobiet" id="wpa2a_12"><font color=blue><b>Podziel się. Wrzuć na Facebook lub...</b></font></a></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://wapnet.eu/belfast-klub-wsparcia-kobiet/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Świat zza kółka: Jeżeli jest tak źle, to dlaczego jest tak dobrze?</title>
		<link>http://wapnet.eu/jezeli-jest-tak-zle-to-dlaczego-jest-tak-dobrze</link>
		<comments>http://wapnet.eu/jezeli-jest-tak-zle-to-dlaczego-jest-tak-dobrze#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Mar 2012 08:00:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomasz Oryński</dc:creator>
				<category><![CDATA[motoryzacja]]></category>
		<category><![CDATA[świat zza kółka]]></category>
		<category><![CDATA[drogi]]></category>
		<category><![CDATA[polska]]></category>
		<category><![CDATA[polskie drogi]]></category>
		<category><![CDATA[Świat zza kółka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://wapnet.eu/?p=3125</guid>
		<description><![CDATA[Gdzie się nie obrócić, wszyscy zdają się mieć to samo zdanie: polskie drogi to dziura na dziurze, polscy kierowcy to dzicz a przez to jazda po kraju naszym ojczystym to droga przez mękę. Sam przed emigracją zgadzałem się z tym poglądem a po przenosinach na Wyspy każda wizyta w kraju powodowała szok kulturowy&#8230; Ale też [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><em></em><a href="http://media.wapnet.pl/2012/03/IMG_1442.jpg" rel="lightbox[3125]"><img class="alignleft size-medium wp-image-3126" src="http://media.wapnet.pl/2012/03/IMG_1442-300x222.jpg" alt="" width="300" height="222" /></a>Gdzie się nie obrócić, wszyscy zdają się mieć to samo zdanie: polskie drogi to dziura na dziurze, polscy kierowcy to dzicz a przez to jazda po kraju naszym ojczystym to droga przez mękę. Sam przed emigracją zgadzałem się z tym poglądem a po przenosinach na Wyspy każda wizyta w kraju powodowała szok kulturowy&#8230; Ale też widziałem pewną poprawę. </em><br />
<em> Niedawno odwiedziłem Polskę po dłuższej nieobecności. A tak się składa, że przez ten czas jestem bogatszy o wiele drogowych doświadczeń – przez ostatnie dwa lata zjeździłem służbowo całą Europę od Norwegii po Italię i od Ljubljany po Uig na wyspie Skye. Postanowiłem zatem przyjrzeć się sprawie uzbrojony w szeroki materiał porównawczy.</em></p>
<p>Okazja nadarzyła się tuż po przybyciu do kraju: jako pasazer miałem okazję przemierzyć drogę z Wrocławia do Międzygórza. Był piątkowy wieczór, na drogach bardzo intensywny ruch. Spodziewałem się tragedii. A okazało się, że nie było tak źle: droga równa, szeroka, w wioskach chodniki, jeśli chodzi o organizację ruchu to jedyne pretensje można by chyba mieć do nadmiaru znaków tu i ówdzie. A użytkownicy? Ruch spokojny, legendarna polska „sraczka-wyprzedzaczka” sporadycznie dotyka pojedynczych kierowców, podróż raczej płynna z równą prędkością 60-80 km na godzinę. Jedynie dwóch kretynów wyprzedzało w niedozwolonych miejscach – myślę, że na trasę tej długości nie odbiega to znacznie od europejskiej średniej. Owszem, lepiej by było gdyby była tam autostrada, ale nie ma. Uważam jednak, że jak na zwykłą szosę o znacznie przekraczającym jej możliwości natężeniu ruchu było całkiem przyzwoicie. A podobno DK 8 na tym odcinku to najgorsza droga na Dolnym Sląsku. Jeśli to jest najgorsza droga, to widać na Dolnym Śląsku jest super.</p>
<p>Podzieliłem się tymi obserwacjami z przyjaciółmi. Dowiedziałem się jednak, że moje obserwacje są niemiarodajne, bo Dolny Śląsk jest wyjątkowy, i że jak chcę zobaczyć prawdziwą Polskę, to powinienem pojeździć po Mazowszu albo Małopolsce. Cóż – ze mną jak z dzieckiem. Pożyczonym samochodem udałem się na większą wyprawę. I tak niepozornym Punto z kratką wyjechałem w środowy poranek z Wrocławia do Krakowa. Podróż autostradą z prędkością 140 km/h przebiegała bardzo spokojnie. Wyprzedzające się TIRy w większości przypadków zdążały się schować zanim do nich dojeżdżałem z nogą zdjętą z gazu, w dwóch przypadkach musiałem leciutko przyhamować. Ciężarówek wyprzedzających się kilometrami, na które tak narzekają użytkownicy internetowych for dla kierowców nie zaobserwowałem. Była jednak pewna grupa kierowców która zapewne często musi hamować gdy przed koła wjedzie im znienacka wyprzedzający kolegę TIR. Dziwnym trafem jednak jest to ta sama grupa, która kiedy jadę 140 km/h lewym pasem wyprzedzając wolniejsze siedzi mi 50 cm od zderzaka i mruga na mnie długimi po czym, kiedy wreszcie skończę swój manewr wyprzedza mnie pokazując parę obscenicznych gestów a w chwilę później znika za horyzontem&#8230;</p>
<p>Do Krakowa zajechałem starą drogą przez Jaworzno, Trzebinię i Zabierzów w godzinach wczesnowieczornych (17:00-18:00). Mały korek tuż przed wjazdem do miasta &#8211; akurat trafiłem na powrót ludzi z podmiejskich terenów biurowych do domów &#8211; został mi wynagrodzony płynnym przejazdem przez cały Kraków aż w okolice ulicy Nowohuckiej. Nowo pobudowane estakady i organizacja ruchu znacząco ułatwiały jazdę. Byłem pod prawdziwym wrażeniem tego, ile się buduje – mój Wrocław dorobił się obwodnicy autostradowej i śródmiejskiej, miasta zza remontów prawie nie widać, dziurawa poniemiecka kostka to na głównych drogach już prawdziwa rzadkość&#8230; Zmiana diametralna. Po Krakowie też spodziewałem się najgorszego nauczony doświadczeniem sprzed lat a tu też piękna obwodnica i zmodernizowane drogi w samym mieście&#8230; Może jednak te Tuskowe hasła „Polska w budowie” to nie była tylko propaganda? „No ale to przecież są miasta w których będzie odbywać się Euro” &#8211; ostudził mój entuzjazm znajomy &#8211; „wyjedziesz poza główne trasy to dopiero zobaczysz jaki tu jest Meksyk”.</p>
<p>Żądny owych obiecanych wrażeń następnego dnia o świcie wyruszyłem w Beskid Sądecki. Obrałem trasę przez Wieliczkę, Gdów i Łapanów aby w porze obiadowej zajechać do celu &#8211; w okolice Limanowej. Droga kręta, wijąca się przez wioski i miasteczka, przeważnie o dobrej nawierzchni. Na częsci trasy nawierzchnia była wąska, spękana i wyboista, ale nie było tam nic na czym można by np. urwać koło &#8211; nierówności to były a nie dziury. Zaryzykuję znów twierdzenie, że nie było to nic, czego nie można by spotkać na drugo- i trzeciorzędnych drogach nawet w bogatszych krajach Europy Zachodniej – zdarzyło mi się jeździć po znacznie gorszych nawierzchniach w Wielkiej Brytanii, Francji czy Niemczech. Wariatów drogowych nie stwierdzono, ciężarówki sygnalizowały kierunkowskazami możliwość wyprzedzania. Widać, że dzięki temu, że nasza branża transportowa wozi całą Europę, nasi szoferzy nabrali nieco obycia. Pora chyba wypuścić tam także kierowców Kamazów wożących żwir z kamieniołomu na budowę, bo tym jeszcze brak kultury – ignorując zakazy urządzili sobie skrót przez wioskę moich przyjaciół kompletnie demolując lokalną ścieżynkę&#8230; Sądząc jednak po ilości prowadzonych w okolicy robót drogowych wkrótce będzie to jedyny problem w okolicy – tam praktycznie wszystko albo rozkopane, albo świeżo oddane do użytku. Równe asfaltowe drogi, wygodne chodniki, wioski oświetlone latarniami – a więc remontuje się nie tylko te miejsca, w których można spodziewać się piłkarskich kibiców&#8230;</p>
<p>Spędziwszy miło czas w gościnnych progach udałem się w trasę powrotną. Tym razem przegapiłem skręt na sprawdzoną uprzednio trasę, postanowiłem więc dociągnąć do Bochni i zobaczyć jak się tam sprawy mają. „Stara” krajowa czwórka to oczywiscie kompletna masakra jeśli chodzi o relacje pomiędzy standardem drogi i natężeniem ruchu, więc przez większość czasu do nowej autostrady była to jazda w ślimaczym tempie lub po prostu start-stop. Jednak sama droga przyzwoita &#8211; równa, szeroka, z wygodnymi przejściami dla pieszych i innymi wynalazkami. Tak znany nam wszystkim schemat „dwa pasy + szerokie pobocza” znany także jako „wirtualny pas do wyprzedzania na trzeciego” coraz częsciej ustępuje miejsca tzw. systemowi 2+1 – to znaczy na drodze przez pewien czas są dwa pasy w jednym kierunku a pojedynczy w przeciwną a po kilku kilometrach sytuacja się odwraca. Liczne urządzenia podwyższające bezpieczeństwo tak okolicznych mieszkańców – np. mrugające wysepki na przejściach dla pieszych – jak i kierowców przemierzających tą trasę – np. liczne tablice świetlne z informacjami o warunkach na drodze (bardzo pomocne gdyż w kilku miejscach droga była już oblodzona &#8211; wracałem wieczorem a temperatura była ujemna) występują tam w ilości rzadko spotykanej nawet w zachodniej Europie. Ale też z drugiej strony – gdzie w Europie cały ruch tranzytowy odbywa się średniowiecznym gościńcem przez miasteczka i wioski? Przecież tam większość ciężaru biorą na siebie autostrady.</p>
<p>Na szczęscie podobnie niedługo będzie na ciągu drogi numer cztery. Autostrada zaczyna się już na długo przed Krakowem. Więc na szczęscie wleczenie się z prędkością traktora kończy się szybko i znowu możliwa jest kulturalna jazda. Kraków omijamy obwodnicą, która jest nieco zatłoczona ale za to dociągnięta aż do wylotu na Olkusz (nie lubię płatnego odcinka A4, wiecznie odbywają się tam jakieś remonty). Na wylocie na Olkusz – znowu we znaki daje się różnica kulturowa &#8211; „nauczyciele” blokują lewy pas skutecznie uniemożliwiając jazdę na zamek błyskawiczny, a zniecierpliwieni tubylcy chcący skręcić w lewo omijają korek po pasie wyłączonym z ruchu&#8230; Lecz to tylko chwila – moment później znowu płynna jazda jednopasmówką do Olkusza &#8211; dość przyjemna pomimo bardzo gęstego ruchu &#8211; potem standardową „Gierkówką” na której tylko kilka razy musiałem zatrzymać się na światłach i potem ponownie autostradą do Wrocławia. Na całej tej trasie tylko jedna niebezpieczna sytuacja wynikła z nieuwagi kierowcy rodzinnego vana. Tu chyba znowu nie mamy się czego wstydzić&#8230;</p>
<p>No i co wynika z tych moich obserwacji? Cóż, na podstawie tak małej ilości danych raczej trudno wyciągać ogólne wnioski. Ja jednak pozwolę sobie na to nadużycie i zaryzykuję kilka twierdzeń. I tak po pierwsze: wiadomo, że nie da się przeskoczyć półwiecznych zaległości i że natężenie ruchu na naszych drogach wciąż przekracza ich mozliwości, ale nawet na tych gorszych da się przyzwoicie jeździć z prędkościami porównywalnymi do jazdy po drogach tej samej klasy na Zachodzie. Wydaje mi się że problem z gorszymi średnimi prędkościami nie wynika z tego, że mamy gorsze drogi lokalne, tylko zwyczajnie z tego, że nie mamy wystarczającej sieci dróg ekspresowycyh i autostrad.<br />
Po drugie: podczas całego pobytu &#8222;nadziałem&#8221; się tylko na kilka chamskich zachowań na drogach, w 100% w wykonaniu kierowców samochodów osobowych. Zauważyłem też kilka uprzejmych zachowań które nie trafiły mi się podczas poprzednich wizyt. Owszem, pod względem drogowej kultury także mamy jeszcze wiele do zrobienia, ale obraz „straszliwej drogowej apokalipsy” jaki można by wysnuć czytając narzekania uczestników internetowych for dla zmotorozywanych wydaje się być jaskrawo przesadzony.</p>
<p>Wydaje mi się, że całe to nasze narzekanie jest po prostu jest częścią kultury narzekania i wpisuje się to w szerszy obraz. Moi przyjaciele, oboje w budżetówce, od mojej ostatniej wizyty u nich kilka lat temu wybudowali sobie domek (choć oczywiście na kredyt), wyposażyli go całkiem ładnie a przed nim na podwórku stoją trzy samochody. Oczywiście narzekają, że jest bieda. Zapytałem: jak możecie narzekać, że jest bieda, jeśli pracując w tak niedocenianych zawodach (nauczycielka i policjant) stać was na dom i trzy samochody? Odpowiedzieli mi „no ale jeden z tych samochodów to stary gazik który ciągle się psuje”.</p>
<p>Cóż, życzyłbym każdemu takiej biedy, żeby mając na głowie kredyt i małe dziecko stać go było na trzeci samochód wyłącznie do zabawy w który ciągle trzeba ładować pieniądze&#8230;</p>
<p>Wydaje mi się, że z tymi drogami jest tak, że po prostu tak głęboko wdrukowane mamy, że są do niczego, że aż trudno nam zauważyć jak szybko sytuacja zmienia się na lepsze. Bo zmienia się, i to w jakim tempie! Choć może potrzeba właśnie spojrzenia z dystansu i rzetelnego materiału porównawczego (a nie tylko nieśmiertelnego mitu, że „w Niemczech to panie tego same autostrady a drogi równe jak tafle szkła, sam nie widziałem, ale szwagier pracował u Niemca i opowiadał”) i dopiero wtedy zaczyna być widać jak jest naprawdę? Ja, żyjąc w Szkocji, dystans mam, jeżdżąc po świcie zdobyłem materiał porównawczy i mówię „drodzy krajanie! Nie jest tragicznie, jest dużo lepiej niż było, a wkrótce będzie jeszcze o wiele lepiej!”</p>
<p>A Wy co o tym sądzicie?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em><a href="http://wapnet.eu/jezeli-jest-tak-zle-to-dlaczego-jest-tak-dobrze/img_1442" rel="attachment wp-att-3126"><br />
</a></em></p>
<p><em>Tekst powstał dla portalu gazetae.com<br />
</em></p>
<p><a class="a2a_dd a2a_target addtoany_share_save" href="http://www.addtoany.com/share_save#url=http%3A%2F%2Fwapnet.eu%2Fjezeli-jest-tak-zle-to-dlaczego-jest-tak-dobrze&amp;title=%C5%9Awiat%20zza%20k%C3%B3%C5%82ka%3A%20Je%C5%BCeli%20jest%20tak%20%C5%BAle%2C%20to%20dlaczego%20jest%20tak%20dobrze%3F" id="wpa2a_14"><font color=blue><b>Podziel się. Wrzuć na Facebook lub...</b></font></a></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://wapnet.eu/jezeli-jest-tak-zle-to-dlaczego-jest-tak-dobrze/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KINOTEKA Polski Festiwal Filmowy (Belfast)</title>
		<link>http://wapnet.eu/kinoteka-polski-festiwal-filmowy-belfast</link>
		<comments>http://wapnet.eu/kinoteka-polski-festiwal-filmowy-belfast#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Mar 2012 22:41:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja WAPNET.PL</dc:creator>
				<category><![CDATA[imprezy]]></category>
		<category><![CDATA[projekcje]]></category>
		<category><![CDATA[rozrywka]]></category>
		<category><![CDATA[spotkania]]></category>
		<category><![CDATA[świat]]></category>
		<category><![CDATA[uk]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[wyspy]]></category>
		<category><![CDATA[belfast]]></category>
		<category><![CDATA[kinoteka]]></category>
		<category><![CDATA[polskie filmy]]></category>
		<category><![CDATA[qft]]></category>
		<category><![CDATA[www.queensfilmtheatre.com]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://wapnet.eu/?p=3206</guid>
		<description><![CDATA[KINOTEKA Polski Festiwal Filmowy KINOTEKA powraca do Belfastu już po raz szósty. Zapraszamy na najlepsze polskie produkcje ostatnich lat oraz klasykę polskiego kina. Pokaz otwarający festiwal “W ciemności” piątek, 16 marca, 18:30 Leopold Socha przez ponad rok pomagał i dawał schronienie ukrywającej się w kanałach grupie uciekinierów z getta. Za pieniądze. Jednak to, co wydawało [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://media.wapnet.pl/2012/03/QFT_Kinoteka_A5_webWAPNET_PL_2.jpg" rel="lightbox[3206]"><img src="http://media.wapnet.pl/2012/03/QFT_Kinoteka_A5_webWAPNET_PL_2-211x300.jpg" alt="" title="QFT_Kinoteka_A5_webWAPNET_PL_2" width="211" height="300" class="alignleft size-medium wp-image-3207" /></a><strong>KINOTEKA Polski Festiwal Filmowy</strong></p>
<p>KINOTEKA powraca do Belfastu już po raz szósty. Zapraszamy na najlepsze polskie produkcje ostatnich lat oraz klasykę polskiego kina.</p>
<p><strong>Pokaz otwarający festiwal</strong></p>
<p><strong>“W ciemności”</strong><br />
piątek, 16 marca, 18:30</p>
<p>Leopold Socha przez ponad rok pomagał i dawał schronienie ukrywającej się w kanałach grupie uciekinierów z getta. Za pieniądze. Jednak to, co wydawało się okazją do zarobku, doprowadziło do powstania głębokiej więzi emocjonalnej pomiędzy Sochą a uciekinierami, ewoluując w heroiczną walkę o ludzkie życie. </p>
<p>reż. Agnieszka Holland, Polska/Niemcy 2010, dramat wojenny, 2:23 min</p>
<p><strong>“Sala Samobójców”</strong><br />
sobota, 17 marca, 18:30</p>
<p>Dominik to zwyczajny chłopak. Ma wielu znajomych, najładniejszą dziewczynę w szkole, bogatych rodziców, pieniądze na ciuchy, gadżety, imprezy i pewnego dnia jeden pocałunek zmienia wszystko. &#8222;Ona&#8221; wprowadza go do &#8222;Sali samobójców&#8221;, miejsca, z którego nie ma ucieczki.</p>
<p>reż. Jan Komasa, Polska 2011, film sensacyjny/animacja, 1:50 min</p>
<p><strong>“Kret”</strong><br />
niedziela, 18 marca, 18:30</p>
<p>Odkąd Paweł rozkręcił wraz z ojcem Zygmuntem wspólny interes,  jego rodzina zaczyna coraz optymistyczniej patrzeć w przyszłość. Ich marzenia o dostatnim życiu przekreśla pewnego dnia artykuł, który godzi w dobre imię Zygmunta. Paweł zrobi wszystko, żeby odkryć prawdę.</p>
<p>reż. Rafał Lewandowski, Polska 2010, dramat, 1:48 min</p>
<p><strong>“Wymyk”</strong><br />
poniedziałek, 19 marca, 18:30</p>
<p>Historia dwóch braci &#8211; Alfreda i Jerzego &#8211; którzy w trakcie podróży kolejką podmiejską są świadkami brutalnej napaści na młodą dziewczynę. Jerzy bez namysłu staje w obronie kobiety, natomiast Alfred zawodzi i staje się biernym świadkiem tragedii młodszego brata&#8230;</p>
<p>reż. Greg Zgliński, Polska 2011, dramat, 1:25 min</p>
<p><strong>“Pociąg”</strong><br />
wtorek, 20 marca, 18:30</p>
<p>Klasyka polskiego filmu. Jerzy i Marta przypadkowo spotykają się w pociągu. Z powodu braku wolnych miejsc zostają zmuszeni do odbycia podróży w jednym przedziale.</p>
<p>reż. Jerzy Kawalerowicz, Polska 1959, film sensacyjny, 1:39 min</p>
<p>Więcej informacji oraz rezerwacja biletów: <a href="http://www.queensfilmtheatre.com" target="_blank">www.queensfilmtheatre.com</a> </p>
<p><a class="a2a_dd a2a_target addtoany_share_save" href="http://www.addtoany.com/share_save#url=http%3A%2F%2Fwapnet.eu%2Fkinoteka-polski-festiwal-filmowy-belfast&amp;title=KINOTEKA%20Polski%20Festiwal%20Filmowy%20%28Belfast%29" id="wpa2a_16"><font color=blue><b>Podziel się. Wrzuć na Facebook lub...</b></font></a></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://wapnet.eu/kinoteka-polski-festiwal-filmowy-belfast/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Closely watched trucks.</title>
		<link>http://wapnet.eu/closely-watched-trucks</link>
		<comments>http://wapnet.eu/closely-watched-trucks#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Mar 2012 19:45:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomasz Oryński</dc:creator>
				<category><![CDATA[motoryzacja]]></category>
		<category><![CDATA[świat zza kółka]]></category>
		<category><![CDATA[Driver's job]]></category>
		<category><![CDATA[Haulage]]></category>
		<category><![CDATA[Motoring]]></category>
		<category><![CDATA[Truck]]></category>
		<category><![CDATA[Trucker]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://wapnet.eu/?p=3143</guid>
		<description><![CDATA[tekst polski znajdziecie tutaj: http://wapnet.eu/ciezarowki-pod-specjalnym-nadzorem &#160; Huge engine of monstrous, 18 wheeled Juggernaut roars while it climbs the bendy mountain road. Inside, a microphone from CB radio hangs over the dashboard. Behind the wheel a hairy trucker in a baseball cap neglectfully bites his toothpick. From time to time glancing at amazing views behind the windscreen [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>tekst polski znajdziecie tutaj: <a href="http://wapnet.eu/ciezarowki-pod-specjalnym-nadzorem">http://wapnet.eu/ciezarowki-pod-specjalnym-nadzorem</a></p>
<p>&nbsp;<br />
<a href="http://media.wapnet.pl/2012/03/IMG_79125.jpg" rel="lightbox[3143]"><img src="http://media.wapnet.pl/2012/03/IMG_79125-300x225.jpg" alt="" title="Ciężarówka" width="300" height="225" class="alignleft size-medium wp-image-3144" /></a>Huge</em><em> </em><em>engine</em><em> </em><em>of</em><em> </em><em>monstrous,</em><em> </em><em>18</em><em> </em><em>wheeled</em><em> </em><em>Juggernaut</em><em> </em><em>roars</em><em> </em><em>while</em><em> </em><em>it</em><em> </em><em>climbs</em><em> </em><em>the</em><em> </em><em>bendy</em><em> </em><em>mountain</em><em> </em><em>road.</em><em> </em><em>Inside,</em><em> </em><em>a</em><em> </em><em>microphone</em><em> </em><em>from</em><em> </em><em>CB</em><em> </em><em>radio</em><em> </em><em>hangs</em><em> </em><em>over</em><em> </em><em>the</em><em> </em><em>dashboard.</em><em> </em><em>Behind</em><em> </em><em>the</em><em> </em><em>wheel</em><em> a </em><em>hairy</em><em> </em><em>trucker</em><em> </em><em>in</em><em> a </em><em>baseball</em><em> </em><em>cap</em><em> </em><em>neglectfully</em><em> </em><em>bites</em><em> </em><em>his</em><em> </em><em>toothpick.</em><em> From time to time glancing at a</em><em>mazing</em><em> </em><em>views</em><em> </em><em>behind</em><em> </em><em>the</em><em> </em><em>windscreen</em><em> </em><em>and</em><em> a </em><em>sexy</em><em> </em><em>hitch-hiker</em><em> </em><em>on</em><em> </em><em>the</em><em> </em><em>passenger&#8217;s</em><em> </em><em>seat.</em><em> </em><em>He</em><em> </em><em>is</em><em> </em><em>not</em><em> </em><em>in</em><em> </em><em>a</em><em> </em><em>rush,</em><em> </em><em>so</em><em> </em><em>he</em><em> </em><em>will</em><em> probably </em><em>decide</em><em> </em><em>to</em><em> </em><em>take</em><em> </em><em>a</em><em> </em><em>break</em><em> </em><em>when</em><em> </em><em>they</em><em> </em><em>reach</em><em> </em><em>the</em><em> </em><em>summit,</em><em> </em><em>where</em><em> </em><em>they</em><em> </em><em>will</em><em> </em><em>o</em><em> </em><em>watch</em><em> </em><em>the</em><em> </em><em>sunset,</em><em> </em><em>sitting</em><em> </em><em>on</em><em> </em><em>the</em><em> </em><em>still</em><em> </em><em>warm</em><em> </em><em>bonnet</em><em> </em><em>of</em><em> </em><em>his</em><em> </em><em>truck&#8230;</em><em> </em><em>This</em><em> </em><em>is</em><em> </em><em>a</em><em> </em><em>life</em><em> </em><em>many</em><em> </em><em>teenage</em><em> </em><em>boys</em><em> </em><em>dream</em><em> </em><em>about.</em><em> </em><em>But</em><em> </em><em>as</em><em> </em><em>it</em><em> </em><em>is</em><em> </em><em>with</em><em> </em><em>dreams,</em><em> usually </em><em>the</em><em> </em><em>reality</em><em> </em><em>is</em><em> </em><em>not</em><em> </em><em>that</em><em> </em><em>colourful.</em><em> </em></p>
<p lang="en-GB">
<p align="CENTER"><strong>Driver</strong><strong> number </strong><strong>1138</strong></p>
<p lang="en-GB" align="JUSTIFY">
<p align="JUSTIFY">The romantic times of top runs to the Middle East or Pakistan are today the song of the past. They were gone when the combined transport took over. Today for the long distance, the cargo is moved in containers, which can be carried by the sea, air or by rail. Most of the trucks rarely go further than 100-200 km from their depots. The truckers of today are no longer travellers following the footsteps of Marco Polo. Today they are just numbers, a clock-wheel in a big transport machine. As the traditional craftsmen were replaced by mass production of the truck drivers, just like factory workers, are responsible only for their short segment on the line.</p>
<p lang="en-GB" align="JUSTIFY">
<p align="JUSTIFY">It is relatively easy to find a job on the last link of the delivery chain – that is because trucks here still play the major role. Delivering goods from warehouses to shops, delivering pallets to their final recipients, beverage and drinks distribution&#8230; A hard and poorly paid job, but there are some, who like it. And despite it is also known as “circulating around the chimney” there is still an element of adventure. Even if the driver has to visit the same places every day, every day is at least a bit different.</p>
<p lang="en-GB" align="JUSTIFY">
<p align="JUSTIFY">This is not the case for those drivers who work further down the delivery chain – so called trunk drivers. Their job is limited to moving cargo from one warehouse to another, from one factory to a distribution centre or from one transport depot to another. Despite they travel every day (or, more often, every night) much longer distances, they can rarely hope for some excitement. They rarely leave motorways and virtually all their trips look the same – few hours of driving, reload or swapping trailers and then back the same way.</p>
<p lang="en-GB" align="JUSTIFY">
<p align="JUSTIFY">Closest to this idealistic picture of our romantic adventure seems to be the work of a tramper. Tramper is a driver, who sometimes spends long days away from home, moving cargo as found for him in an ad hoc manner by his speditor. This one can expect that he will be going where the wind blows in a given moment. He can also forget about beautiful scenic routes or visiting tourist attractions. Most of the time he spends on the motorways, looking at the back doors of precedent lorry, or on the parking in front of huge, ugly warehouses made of metal. And then there is this constant fatigue&#8230;</p>
<p lang="en-GB" align="JUSTIFY">
<p align="CENTER"><strong>Eat,</strong><strong> </strong><strong>sleep</strong><strong> </strong><strong>and</strong><strong> </strong><strong>use</strong><strong> </strong><strong>toilet</strong><strong> </strong><strong>as</strong><strong> </strong><strong>ordered&#8230;</strong><strong> </strong></p>
<p lang="en-GB" align="CENTER">
<p align="JUSTIFY"><strong> </strong>The EU bureaucrats incessantly create new laws and regulations, which are supposed to ensure safety and make trucker&#8217;s lives easier. It seems though, that even if they had any contact with the reality of the transport industry, they must have lost it a long time ago. The idea of limiting drivers&#8217; working hours to ensure they enjoy proper rest is completely understandable as it is good not only for the truckers, but for all of us, because it is us, who share the road with these 44 ton juggernauts. Nevertheless, the question if the current regulations bringus closer to this aim is discussable. Driver&#8217;s working hour regulations are getting more and more complicated. And so, the driver can drive for no more than 9 hours per day, provided that he makes a 45 minutes break after 4,5 hours of work. However, in some cases he can drive up to 10 hours per day. His day at work cannot be longer than 15 hours, including driving, other work and periods of rest. Even if he is not driving, he has to take a 30 minutes break after no later than 6 hours. He has to take at least 24 hours off weekly for rest, but in cars that is shorter than 45 hours, he has to “pay back” missing hours in the following weeks. When it comes to work limitations, he cannot drive for more than 56 hours per week, but the average two-weekly driving time cannot be more than 90 hours and the average from any 17 weeks&#8230;</p>
<p lang="en-GB" align="JUSTIFY">
<p align="JUSTIFY">Stop! Stop it right now. I think this is enough. As you can see, it is very carefully described in the European law and the simplified results of the bureaucrat’s work may be found in a 58 paged leaflet issued by the institution responsible for enforcing these regulations – the British VOSA. The leaflet is printed on a beautiful chalky paper, it has many nitty pictures and pre-words from Important Bureaucrats with the big pictures of their faces. There is also plenty of nice drafts, graphs and schemes . This leaflet is handed out to every new driver together with his fresh truck driving license and the CPC certificate. Then they go on the road and it turns out that everything <span style="color: #000000"><span style="font-size: small">that</span></span> is said in the leaflet is wrong.</p>
<p lang="en-GB" align="JUSTIFY">
<p lang="en-GB" align="JUSTIFY">Despite the bureaucrat’s expectation, the reality somehow does not want to fit easily to their carefully created imaginary world. The truck parkings somehow are not located every 4.5 hours along the road, and even if there is some lay-bys, there is rarely any toilet, restaurant or shower which the driver could use. Traffic jams, diversions and road works are the reason for which the routes cannot be planned with the scale of hours, not to mention minutes. In addition, loading vehicles, and even more, waiting for the loadingtakes completely unpredictable amounts of time.</p>
<p lang="en-GB" align="JUSTIFY">
<p align="JUSTIFY">The bottom line is that the driver instead of driving when he is rested and resting when tired, drives when tachographs tell him to do so. He then tries to sleep when his daily limit of driving hours goes down. In other words, the tachographs instead of being the driver&#8217;s ally become a slave driver. It does not take a psychology professor to figure out that if one day of driver&#8217;s work takes 15 hours and the next one takes as little as 9 hours, it is very easy to completely destroy his day/night pattern. And some people cannot sleep when the machine tells them to do so, especially at a crowded service area next to a busy motorway with an accompaniment of a fridge generator in a refrigeration lorry parked next to his cab.</p>
<p lang="en-GB" align="JUSTIFY">
<p align="CENTER"><strong>Permanent</strong><strong> </strong><strong>Invigilation</strong></p>
<p lang="en-GB" align="CENTER">
<p align="JUSTIFY">But the driving hours is not the only field when the driver is under constant control. The fuel price is going up faster than rockets. Hauliers are forced to save money whenever possible. The first thing was to control the truck location. Constant satellite tracking provides employer with a knowledge of the driver&#8217;s whereabouts, that he did not went to the beach with his articulated lorry or that the trailer was not stolen. But at the same time it provides his employee with constant entertainment of mobile phone calls and text messages. Who never had to answer insistent text messages from his boss “why are you stopped! You should be there already!” during long expected defecation in a neglected roadside toilet, is not aware of what the life of a modern trucker is.</p>
<p lang="en-GB" align="JUSTIFY">
<p align="JUSTIFY">So this was the moment when the joy of having work, where your boss is not constantly over your shoulder, finished. And it is not just the boss who is over your shoulder. There are dozens of satellites orbiting over your head and thanks to mobile phones the transport office can take hold on you any time, day or night. And there is no place to hide. And this is only the beginning&#8230;</p>
<p lang="en-GB" align="JUSTIFY">
<p align="JUSTIFY">Now the driving techniques are a new target of this invigilation. Computers constantly register fuel consumption, engine rpm&#8217;s, chosen gear (for these who still are lucky to use manual gearboxes) and several other parameters. After his return to base, the driver is taken to task, often by someone who does not even have an ordinary driving license. The driver then has to explain himself why two weeks ago in Lisbon he reeved his engine while starting from the junction, and why three weeks ago in Slovenia he used an upper 2 and half and not 3. In many cases his salary is made dependant of his ability to stick to the set brackets of tolerated deviation from set parameters developed by a perfect computer. What a shame that the conditions on the road are not that perfect&#8230;</p>
<p lang="en-GB" align="JUSTIFY">
<p align="CENTER"><strong>Truckers</strong><strong> </strong><strong>as</strong><strong> </strong><strong>whipping</strong><strong> </strong><strong>boys.</strong><strong> </strong></p>
<p lang="en-GB" align="CENTER">
<p align="JUSTIFY">Everyone who at least once tried to cross a busy street knows, that the road traffic is not a perfect system. It is rather like a huge anthill in panic caused by pine cone, which fell on it. Millions of road network users are travelling in every direction following their own business. And this is how the traffic can be seen from behind the wheel of the big truck. Pedestrians, cyclists, even cars seen from the above look just as these ants running around in panic. Especially if compared with abig lorry they are all swift, and can suddenly change their directions. Driving 40 tonner in these circumstances make you feel like an elephant in a fine china shop. Our steel elephant is also very clunky and the other road users are as fragile as porcelain figures. But it is much worse with them – unlike the porcelain figures they do not just stand motionless. They all want to reach their destination as quickly as possible. This huge stumbling block wading through the sea of the welter of smaller road users spoils all smoothness of the road traffic. It accelerates annoyingly slowly, it has to go carefully around every bend and it needs much more time and space for every manoeuvre. And this is OUR time and space! Time and space we could use to get quicker to our homes, work or girlfriends! This is just one of the reasons why not many people like to share their lives with trucks. Trucks are not only annoying to other drivers, they are also noisy, they cause vibrations, they block the view, they obstruct the road. The list of the anti-truck brigade may be endless: people from small towns and villages, drivers in a rush, owners of cars parked at the corners (“This is closer to my door, if not for that lorry no-one would be bothered with me parking there”)&#8230; It is hard to expect that everyone could look at the world from the trucker&#8217;s point of view, however even if they could, they are not interested to do so. “I don&#8217;t care, I just cannot stand when they are overtaking one another for 5 minutes on the motorway”. It is not important that if we slow down for a while from 130km/h to 90km/h, we would reach our destination a few dozens of seconds later and if the truck driver for few hours will be forced to drive 1 km/h slower, he might be forced to stop 3 km from his destination and spend there, in extreme case, a few days&#8230; But why should we care about some trucker_? We are in a hurry &#8211; we want to sit on our couch, eat olives and cheese and drink this good wine we bought in a local shop&#8230; But maybe it is worth sometimes to think about &#8211; this cheese and wine arrived to the shop not by themselves, but on board of one of these annoying juggernauts&#8230;</p>
<p lang="en-GB" align="JUSTIFY">
<p lang="en-GB" align="JUSTIFY">And if there is only an accident. If only a truck got involved, the verdict of the public is obvious. After all, we all know how THEY drive. They are crazy people, psychopaths, murderers behind the wheel! Everyone can see it in themedia – pile of scrap, blood stain of a deployed air bag and the truck driver who walks out of his slightly scratched cab as if nothing happened. This may imprinted in our memory. But the statistics show us the real picture: it is actually not the professional drivers we should be afraid of on the road. Contrary to popular opinion they have few, if not several times less accidents per travelled mile than ordinary car drivers. This situation is similar to the air transport. Statistically speaking it is the safest way to travel but hundreds of people are afraid of it, because if some accidents happen, the outcome is usually very tragic. It is the same situation with big truck. Vast majority of them travel hundreds of thousands of miles without any problems, but if something happens, these 40 tons of steel can cause a real mayhem. And this is what causes this irrational fear in us, and to find someone to blame helps many people to get over it.</p>
<p lang="en-GB" align="JUSTIFY">
<p lang="en-GB" align="JUSTIFY">On the Internet forums of the ordinary car drivers we can find hundreds of solutions, which can heal all problems caused by the trucks on the road. It is very typical of themto expect only truck driver to do something about the road safety. But if every car driver would commit 3 minutes of their life to learn when cars are in so called &#8216;blind spot&#8217; of the truck – that is, when the truck driver cannot see them – thousands of risky situations could be avoided. But no, it is better to splash all this gall on the Internet forums so that everyone can read that the only evil for which truck drivers are not responsible is the Fukushima nuclear disaster. And this is not only the forum users &#8211; the law makers seem to be of a similar view. Just to say, even slight, harmless offences, such as driving a few minutes over the limit or moving the truck during the rest period, are punished with the penalties much higher than are expected from other industries. Even such responsible professions like pharmaceutics or doctors, who care about our health and life, can get away with making much more severe and life threatening mistakes&#8230; And since we are already talking about health&#8230;</p>
<p lang="en-GB" align="JUSTIFY">
<p align="CENTER"><strong>Healthy</strong><strong> </strong><strong>mind</strong><strong> </strong><strong>in</strong><strong> </strong><strong>healthy</strong><strong> </strong><strong>body</strong></p>
<p lang="en-GB" align="CENTER">
<p align="JUSTIFY">What can be found in a body of the trucker? Very often cardiac problems, back pains and a few extra kilos under the belt. Driving job is a job where you have to seat for most of your day. This is not helpful neither for your spine, nor for your heart. And if we know that driver often eats very irregular meals (because they have to eat when they have time, not when they are hungry). The food of drivers isoften very unhealthy (roadside restaurants are not the top of the tops when it comes to healthy living). All this together with a lack of exercise is responsible for obesity and cardiac problems. When it comes to heart problems it is not to be ignored that many drivers are heavy smokers. They smoke because they need a relief from all the stressful situations on the road, to chase the sleepiness away or simply out of boredom. Constant driving on a motorway with a speed of 90 km/h is too slow for any excitement but still too fast to allow even a slightest distraction.</p>
<p lang="en-GB" align="JUSTIFY">
<p align="JUSTIFY">Here, the delivery drivers seem to be in a much better position. By working on the front line of the transport chain army they have at least some exercise. Unloading cages with goods, crates with drinks, or pulling heavy pallets on the pallet truck help them to burn some calories. But at the same time, this is a source of other problems. Often they have to lift too heavy items, which causes spinal injures and accidents. It is believed that most injuries in transport industry happens during unloading. At least most of local drivers spend most of their nights at their own homes. This is notthe case when we talk about long distant drivers. They canrarely hope for a comfortable sleep. Truck parked in a roadside lay-by is rocked so hard by passing vehicles that one can get a sea sickness. On the motorway service area you cannot count on silence even during the night time. During the hot summers the truck cab can serve as an oven and in winter we have a choice between sleeping in cold or hearing a constant noise from the night heater. Even the slightest rain is like a cannonade on the roof. If there is a need to use the toilet, if one is lucky to be parked somewhere where it is accessible, it is sometimes like a big expedition to a rarely fulfilling basic hygiene standard unit few hundred metres away..</p>
<p lang="en-GB" align="JUSTIFY">
<p align="CENTER"><strong>Born</strong><strong> </strong><strong>to</strong><strong> </strong><strong>be</strong><strong> </strong><strong>truckers&#8230;</strong><strong> </strong></p>
<p lang="en-GB" align="CENTER">
<p align="JUSTIFY">But if it is so bad, why it is so good? Why this profession still attracts thousands of people of various ages and backgrounds? Why is it that not many truckers would tell you bad things about the job they do?</p>
<p lang="en-GB" align="JUSTIFY">
<p align="JUSTIFY">Well, the truth is that despite all of these disadvantages, it is still a job in which one can be alone with their thoughts. In this job you can still allow yourself to forget, for a while, that a computer tracks the slightest movement of your leg on the acceleration pedal. Just open the window slightly, turn up the radio and be happy that you do not have to be trapped within four walls. Some could say that the road is like a drug addiction – and it has to be true, because it is almost the rule that when someone quits this job and starts to work in some “stationary” profession, will always miss being on the road. And there is always that hope: there will come a day when we stop at the summit to watch a sunset with a beautiful girl&#8230;</p>
<p align="JUSTIFY">
<p align="JUSTIFY"><em>Written for portal gazetae.com</em></p>
<p><a class="a2a_dd a2a_target addtoany_share_save" href="http://www.addtoany.com/share_save#url=http%3A%2F%2Fwapnet.eu%2Fclosely-watched-trucks&amp;title=Closely%20watched%20trucks." id="wpa2a_18"><font color=blue><b>Podziel się. Wrzuć na Facebook lub...</b></font></a></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://wapnet.eu/closely-watched-trucks/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Świat zza kółka: Ciężarówki pod specjalnym nadzorem.</title>
		<link>http://wapnet.eu/ciezarowki-pod-specjalnym-nadzorem</link>
		<comments>http://wapnet.eu/ciezarowki-pod-specjalnym-nadzorem#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Mar 2012 19:26:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomasz Oryński</dc:creator>
				<category><![CDATA[motoryzacja]]></category>
		<category><![CDATA[świat zza kółka]]></category>
		<category><![CDATA[ciężarówki]]></category>
		<category><![CDATA[kierowca]]></category>
		<category><![CDATA[praca kierowcy]]></category>
		<category><![CDATA[Świat zza kółka]]></category>
		<category><![CDATA[transport]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://wapnet.eu/?p=3109</guid>
		<description><![CDATA[Text available also in English: http://wapnet.eu/closely-watched-trucks Wielki, osiemnastokołowy, stalowy potwór z rykiem silnika wspina się po krętych serpentynach. W środku mikrofon od CB radia radośnie dynda nad deską rozdzielczą. Za kierownicą brodaty trucker w czapce z daszkiem nonszalancko pogryza wykałaczkę, obserwując na przemian to niesamowite widoki za oknem, to piękną autostopowiczkę siedzącą na fotelu pasażera. Nigdzie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Text available also in English: <a href="http://wapnet.eu/closely-watched-trucks">http://wapnet.eu/closely-watched-trucks</a></p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY"><em><a href="http://media.wapnet.pl/2012/03/IMG_79125.jpg" rel="lightbox[3109]"><img class="alignleft size-medium wp-image-3144" src="http://media.wapnet.pl/2012/03/IMG_79125-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a>Wielki, osiemnastokołowy, stalowy potwór z rykiem silnika wspina się po krętych serpentynach. W środku mikrofon od CB radia radośnie dynda nad deską rozdzielczą. Za kierownicą brodaty trucker w czapce z daszkiem nonszalancko pogryza wykałaczkę, obserwując na przemian to niesamowite widoki za oknem, to piękną autostopowiczkę siedzącą na fotelu pasażera. Nigdzie mu się nie śpieszy, więc chyba zdecyduje się na postój na górskiej przełęczy aby siedząc na wciąż jeszcze ciepłej masce swojego trucka wspólnie z nią obejrzeć zachód słońca&#8230; O takim życiu marzy niejeden nastoletni chłopiec. Jak to jednak z marzeniami bywa, rzadko okazują się one tak kolorowe&#8230;</em></p>
<p lang="pl-PL" align="CENTER"><strong>Driver numer 1138</strong></p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Romantyczne czasy wielkich tras na Bliski Wschód czy do Pakistanu minęły już dawno temu wraz z rozwojem transportu kombinowanego. Dziś towar na dalekie dystanse podróżuje w kontenerach – statkiem, samolotem lub pociągiem. Większość ciężarówek rzadko oddala się na więcej niż 100-200 km od bazy. Dziś kierowca nie jest już podróżnikiem podążającym śladami Marco Polo – dziś jest tylko numerkiem, trybikiem w wielkiej machinie. Tak jak w przeszłość odeszła większość rzemieślników których zastąpiła masowa produkcja, tak i kierowca ciężarówki, niczym pracownik przy fabrycznej taśmie, odpowiada tylko za swój mały odcinek.</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Najłatwiej o pracę na odcinku ostatnim, bo i tu jest jej najwięcej. Dostarczanie towarów z magazynów do sklepów, dowóz palet z przesyłkami na adres odbiorcy, dystrybucja żywności czy alkoholi&#8230; Praca ciężka i za niewielkie pieniądze, ale są tacy, którzy ją lubią, bo choć jest to przysłowiowe „jeżdżenie wokół komina” to przynajmniej jest tu pewien element przygody. Bo jeśli kierowca taki w każdym dniu musi odwiedzić kilkanaście miejsc rozrzuconych po pewnym obszarze, rzadko który dzień jest taki sam.</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Raczej nie mogą na to liczyć kierowcy pracujący nieco głębiej w ciele transportowego molocha – tzw. trunk drivers. Ich praca polega zwyczajnie na przewożeniu towaru z jednego magazynu do innego, z fabryki do centrum dystrybucji czy z bazy swojej firmy do bazy partnera obsługującego inny obszar kraju. Choć pokonują oni co dzień (a jeszcze chyba częściej co noc) znacznie większe odległości, raczej nie mają co liczyć na ekscytacje niewiadomą. Rzadko kiedy opuszczają oni autostrady, a każdy z ich wyjazdów wygląda całkowicie tak samo – kilka godzin bitej jazdy, przeładunek lub zamiana naczep i powrót tą samą drogą.</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Najbliższa wyidealizowanemu obrazkowi romantycznej przygody jest praca tzw. trampera. Jest to kierowca, który często całe tygodnie spędza w trasie, wożąc ładunki które ad hoc znajduje mu spedytor. Ten może liczyć na to, że będzie jechał tam, gdzie akurat wieje wiatr, jednak o pięknych scenicznych trasach czy zwiedzaniu zabytków też raczej może zapomnieć. Większość czasu spędza na autostradach, wpatrzony w tył naczepy poprzedzającego go tira, lub na placu przed wielkimi, blaszanymi magazynami. A do tego jeszcze to ciągłe zmęczenie.</p>
<p lang="pl-PL" align="CENTER"><strong>Na rozkaz zostawić cię, na rozkaz spać i jeść</strong></p>
<p align="JUSTIFY"><strong> </strong>Unijni urzędnicy nie ustają w wymyślaniu nowych przepisów, które mają zapewnić bezpieczeństwo i ułatwić kierowcom życie. Wydaje się jednak, że nawet jeśli kiedykolwiek mieli jakiś kontakt z transportową rzeczywistością, to utracili go już dawno temu. O ile założenie ograniczania pracy kierowców aby zapewnić im prawidłowy wypoczynek jest jak najbardziej zrozumiałe i w interesie nie tylko samych kierowców ale i nas wszystkich, współdzielących drogę z 40-tonowymi kolosami, to już dyskusyjne jest, czy w zgodzie z tymi założeniami idą współczesne rozwiązania. Przepisy dotyczące czasu pracy kierowcy stają się coraz bardziej skomplikowane. I tak, kierowca może jechać nie więcej niż 9 godzin dziennie, z 45 minutową przerwą po 4,5 godziny, ale w pewnych przypadkach może jechać 10 godzin dziennie. Jego dzień pracy nie może być dłuższy niż 15 godzin, wliczając w to jazdę, inną pracę oraz odpoczynki. Nawet jeśli nie jechał, po sześciu godzinach pracy musi sobie zrobić trzydziestominutową przerwę. W tygodniu musi mieć minimum 24 godziny wypoczynku, przy czym jeśli nie jest to 45 godzin, brakujące godziny trzeba „oddać” w następnych tygodniach. Tyle jeśli chodzi o wypoczynek, jeśli zaś chodzi o pracę, to w tygodniu nie wolno mu jechać więcej niż 56 godzin, przy czym średnia z dwóch dowolnych następujących po sobie tygodni nie może przekraczać 90 godzin, a średnia z 17 tygodni&#8230;</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Stop, stop. Chyba wystarczy. Jak widzicie jest to bardzo starannie opisane przez urzędników a uproszczone objaśnienia rezultatów ich przemyśleń mieszczą się w 57-stronicowej broszurze wydanej przez instytucję zajmującą się tymi zagadnieniami czyli brytyjską VOSA. Broszura jest pięknie wydrukowana na kredowym papierze, z kolorowymi obrazkami, słowem wstępnym Ważnych Urzędasów okraszonym ich fotografiami oraz ozdobiona wieloma pięknymi rysunkami, wykresami i schematami. Broszurę taką otrzymuje każdy nowy kierowca wraz z pachnącym jeszcze świeżością prawem jazdy. A potem wyjeżdża na drogę i okazuje się znowu, że wszystko jest nie tak.</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Bo wbrew oczekiwaniom urzędników rzeczywistość nie bardzo chce się dostosować do ich pięknie przemyślanego świata. Parkingi na autostradach jakoś nie chcą znajdować się dokładnie co 4.5 godziny jazdy, a nawet jeśli taki się znajdzie, to rzadko jest przy nim toaleta, restauracja czy prysznic, z którego chciałby skorzystać zostający tam na noc kierowca. Korki, objazdy i roboty drogowe powodują, że trasy nie da się zaplanować z dokładnością godzinową, a co dopiero minutową. Dodatkowo ładowanie pojazdu, a szczególnie oczekiwanie na towar zajmuje całkowicie nieprzewidywalne ilości czasu. W rezultacie kierowca zamiast jechać kiedy jest wypoczęty i spać kiedy jest zmęczony, jedzie wtedy, kiedy pozwala mu na to tachograf a spać próbuje wtedy, kiedy limit godzin się wyczerpał. Innymi słowy – kierowca zamiast wsparcia maszyny która dba o jego wypoczynek, staje się jej niewolnikiem. Nietrudno przewidzieć, że jeśli jeden dzień pracy kierowcy trwa 15 godzin, a inny 9, to nietrudno o całkowite rozregulowanie rytmu dobowego. A nie każdy umie spać na zawołanie, szczególnie na ruchliwym parkingu przy głośnej autostradzie w akompaniamencie hałaśliwego agregatu pracującego w stojącej obok ciężarówce – chłodni.</p>
<p lang="pl-PL" align="CENTER"><strong>Permanentna inwigilacja</strong></p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Czas pracy kierowcy to jednak nie jedyna dziedzina w której podlega on ciągłej kontroli. Ceny paliw rosną jak szalone, więc przewoźnicy szukają oszczędności gdzie tylko się da – każdy grosz się liczy. I tak najpierw monitoringowi zaczęło podlegać położenie ciężarówki. Ciągła kontrola GPS zapewnia przewoźnikowi pewność, że jego pracownik nie pojechał sobie tirem na basen, a naczepa nie została ukradziona. Kierowcy zaś zapewnia rozrywkę w postaci ciągłych telefonów od szefów. Ktoś kto nie musiał odpowiadać na natarczywe smsy od szefa „czemu nie jedziesz! Już tam powinieneś być” w trakcie długo wyczekiwanej defekacji w zaniedbanej przydrożnej toalecie nie wie, czym naprawdę jest życie współczesnego szofera.</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Tak właśnie skończyła się radość z pracy, w której szef nie stoi nad głową. A przecież nie stoi. Jest dużo gorzej: nad głową unoszą się dziesiątki śledzących nas satelitów, a dzięki komórce szef złapie nas o każdej porze dnia i nocy i nie ma przed nim kryjówki. A to dopiero początek. Teraz na celowniku znalazła się technika jazdy. Komputery rejestrują zużycie paliwa, obroty, obrany przez kierowcę bieg (w przypadku tych szczęściarzy, którym nie podmieniono jeszcze skrzyni na automatyczną) a także dziesiątki innych parametrów. Po powrocie do bazy kierowca ląduje na dywaniku i musi się tłumaczyć przed kimś, kto często nie ma nawet zwykłego prawa jazdy, dlaczego dwa tygodnie temu w Lizbonie ruszając spod świateł wkręcił silnik na wysokie obroty, i dlaczego podjeżdżając pod górkę w drodze powrotnej ze Słowenii używał biegu górnego trzy i pół a nie cztery&#8230; W wielu przypadkach pensja kierowcy zależy od tego, czy jest w stanie utrzymywać się w tolerowanym odchyleniu od idealnych parametrów opracowanych przez komputer. Gdyby tylko warunki na drodze były także idealne&#8230;</p>
<p lang="pl-PL" align="CENTER"><strong>Tirowiec do bicia</strong></p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Każdy z nas kto chociaż próbował przejść przez ruchliwą ulicę wie, że ruch drogowy to nie jest system idealny. Przypomina on raczej mrowisko w trakcie paniki spowodowanej upadnięcie na nie szyszki. Miliony użytkowników sieci drogowej poruszają się po niej w każdą stronę podążając za swoimi sprawami. I tak też widać ruch drogowy zza kierownicy wielkiej ciężarówki. Piesi, rowerzyści, nawet samochody widziane z góry przypominają właśnie takie biegające w panice mrówki. Tym bardziej, że w porównaniu do tira są oni wszyscy żwawi i gwałtownie zmieniają kierunki. Kierowanie czterdziestotonowym zestawem w takich warunkach pozwala poczuć, jak czuje się słoń w składzie porcelany. Nasz stalowy słoń jest co najmniej tak samo niezgrabny jak prawdziwy, a inni użytkownicy dróg są tak krusi, jak porcelanowe figurki. Z tym, że z nimi jest znacznie gorzej. Bo oni nie stoją nieruchomo. Oni wszyscy chcą dostać się do celu, jak najszybciej i jak najwygodniej tylko się da. Taki wielki zawalidroga, brodzący powoli w morzu kotłujących się maluchów psuje całą płynność ruchu. Wolniej się rozpędza, słabiej hamuje, ostrożniej pokonuje zakręty i na wszystko potrzeba jest mu kilkakrotnie więcej miejsca i czasu. Miejsca i czasu, które moglibyśmy wykorzystać aby szybciej dostać się do domu, do pracy, do dziewczyny! Już choćby dlatego mało kto lubi dzielić życie z ciężarówkami. Są one uciążliwe nie tylko dla innych kierowców – są hałaśliwe, powodują wstrząsy, zasłaniają widok, blokują przejazd. Lista wrogów tirów jest dłuższa niż niejedna naczepa – mieszkańcy małych miasteczek, rowerzyści, wiecznie spieszący się kierowcy, właściciele samochodów zaparkowanych na rogu ulic „bo bliżej, a gdyby nie ta ciężarówka to nikomu by nie przeszkadzało że tu stanąłem”&#8230; Trudno oczekiwać, żeby każdy z nich potrafił spojrzeć na świat z perspektywy zawodowego kierowcy, ale nawet jeśliby mogli, to nie są tym zainteresowani. „Nic mnie to nie obchodzi, mnie po prostu wkurza, że ja się śpieszę a tu się taki jeden z drugim pięć minut wyprzedza na autostradzie”. Nieważne, że jeśli my swoim samochodem osobowym przez kilka minut pojedziemy 90km/h zamiast 130, to do celu naszej podróży dojedziemy kilkadziesiąt później, a kierowca tira przez kilka godzin jadącego o 1 km/h wolniej niż by mógł być może będzie zmuszony zatrzymać się 3 km od celu z powodu wyczerpania całego dostępnego czasu jazdy w tym tygodniu i spędzić tam, w skrajnym przypadku, kilka dób&#8230; Co nas tam jakiś kierowca, my się spieszymy, bo w domu czeka na nas herbata i ciepłe bułeczki. Mało kto jednak z nas pozwala sobie na refleksje że ta herbata i te bułeczki dostały się do sklepu nie inaczej, tylko właśnie na pokładzie jednego z tych uciążliwych słoni.</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">A nie daj boże niech zdarzy się jakiś wypadek. Jeśli tylko wziął w nim udział jakiś tir – werdykt jest oczywisty. Bo wszyscy przecież wiemy, jak ONI jeżdżą. To są wariaci, mordercy za kółkiem. Bo każdy z nas ma w myślach te wszystkie obrazy, którymi częstują nas media – sterta pogiętej blachy, krew na szmacie poduszki powietrznej a kierowca tira wychodzi ze swojej lekko porysowanej kabiny jakby nigdy nic. To zapada w pamięć. Tymczasem jednak statystyki mówią o tym, że to nie kierowców zawodowych powinniśmy się bać – wbrew pokutującej o nich opinii, mają oni kilka, jeśli nie kilkanaście razy mniej przykrych przygód na przejechany kilometr niż przeciętny kierowca samochodu osobowego. To jest po prostu sytuacja podobna do tej, jaką mamy w transporcie lotniczym. Statystycznie jest to najbezpieczniejsza metoda podróżowania, ale setki ludzi boją się latać – bo jak już się coś stanie, skutki są drastyczne. Z tirami jest podobnie – większość z nich przemierza setki tysięcy kilometrów bez żadnych przygód, ale jak już coś się zdarzy to te pędzące 40 ton stali może dokonać prawdziwej masakry. I to w nas budzi strach na który pomaga znalezienie sobie winnego.</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Śledząc internetowe fora kierowców amatorów można spotkać setki świetnych rozwiązań pozwalających unikać zagrożeń związanych z ruchem ciężarówek po drodze – charakterystyczne jest jednak, że wszyscy oni oczekują, że to kierowcy tirów będą te rozwiązania realizować. A tymczasem gdyby każdy z nich poświęcił 3 minuty swojego życia na zapoznanie się z tym, kiedy znajdujemy się w tzw. martwym punkcie ciężarówki – czyli kiedy kierowca nie ma szans nas zobaczyć – można by uniknąć wielu niebezpiecznych sytuacji zamiast wylewać potem jad na internetowych forach z których lektury można wyciągnąć wnioski że jedynym złem, za którym nie odpowiadają kierowcy tirów jest koklusz. I nie jest to tylko opinia forumowiczów – także ustawodawcy wydają się myśleć podobnie. Dość powiedzieć że nawet za drobne, wydawałoby się nieistotne, przewinienia takie jak wydłużenie nieco czasu jazdy lub skrócenie okresu odpoczynku o kilkanaście minut, przepisy przewidują znacznie wyższe kary niż te, których oczekiwać mogą za swoje błędy przedstawiciele innych zawodów w tym takich odpowiedzialnych jak na przykład farmaceuci czy lekarze, którzy dbają o nasze życie i zdrowie. A skoro już o zdrowiu mowa&#8230;</p>
<p lang="pl-PL" align="CENTER"><strong>W zdrowym ciele zdrowy duch</strong></p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">A co znajdziemy w ciele zawodowego szofera? Często problemy z krążeniem, bóle w krzyżu i często kilka nadprogramowych kilogramów za pasem. Praca za kółkiem to ciągłe przebywanie w jednej pozycji, co nie wpływa korzystnie ani na serce, ani na kręgosłup. W połączeniu z tym, ze kierowca odżywia się bardzo nieregularnie (bo je wtedy, kiedy ma czas, a nie wtedy kiedy jest głodny) i często niezdrowo (bo też przydrożne bary to nie jest szczyt dietetycznego wyrafinowania) brak ruchu odpowiada za problemy z nadwagą i krążeniem. Jeśli chodzi choroby serca nie bez znaczenia pozostaje fakt, że wielu kierowców jest nałogowymi palaczami. Palą z potrzeby odreagowania drogowych stresów, aby odpędzić sen lub, zwyczajnie, z nudów. Bo tak w większości przypadków wygląda praca zawodowego połykacza autostrad – ciągła jazda ze stałą prędkością ok. 90km/h – za wolno, żeby sama jazda po autostradzie była interesująca, za szybko żeby pozwolić sobie na choćby chwilową utratę koncentracji.</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Tu w lepszej nieco pozycji są kierowcy – dostawcy, pracujący na pierwszej linii transportowej armii – mają przynajmniej trochę ruchu. Rozładunek sklepowych klatek, skrzynek z napojami czy też ciąganie ciężkich towarów na wózku do palet pozwala im spalić nieco kalorii. Jednak i tu pojawiają się problemy – częste przypadki przedźwignięcia się powodują problemy z kręgosłupem, a wypadki przy rozładunku towaru są przyczyną wielu urazów. No ale większość z nich przynajmniej sypia regularnie w domach, co nie jest domeną kierowców dalekobieżnych, którzy na komfortowy sen rzadko kiedy mogą liczyć. W stojącej w przydrożnej zatoce ciężarówce, bujanej pędem mijających ją pojazdów można dostać choroby morskiej. Na przyautostradowym parkingu nawet w nocy nie ma co liczyć na ciszę. W upalne dni metalowe pudło kabiny rozgrzewa się niemal do czerwoności, a w zimowe dni mamy do wyboru spanie w chłodzie lub ciągły szum ogrzewania postojowego. Nawet najmniejszy deszcz to łomot kropel po blaszanym lub plastikowym dachu a każda potrzeba skorzystania z toalety, jeśli mamy szczęście stać na parkingu w nią wyposażonym to wizyta w oddalonym o nawet i kilkaset metrów przybytku rzadko kiedy spełniającym podstawowe wymogi higieny.</p>
<p lang="pl-PL" align="CENTER"><strong>Skazani na trucka</strong></p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY">Jeśli jest tak źle, to dlaczego jest tak dobrze? Dlaczego ten zawód przyciąga takie rzesze ludzi w każdym wieku? Czemu mało który szofer wyraża się źle o obranym przez siebie zawodzie? Cóż, prawda jest taka, ze pomimo tych wszystkich niedogodności jest to wciąż praca w której człowiek może oddać się własnym myślom. W której przez chwilę można zapomnieć że komputer stale przesyła wiadomości o każdym najmniejszym drgnięciu nogi na pedale gazu, uchylić nieco okno, dać głośniej radio i cieszyć się tym, że nie siedzimy zamknięci w czterech ścianach. Mówi się, że droga jest jak narkotyk – i musi być w tym trochę prawdy, skoro prawie regułą jest, że ktoś, kto rzucił ten zawód i rozpoczął pracę „stacjonarną” rzadko kiedy potrafi się w niej odnaleźć. No a do tego każdy kierowca wciąż ma nadzieję, że jednego dnia, gdzieś na górskiej przełęczy znajdzie się ta chwila czasu na to, żeby zapomnieć o tym wszystkim i z piękną dziewczyną obejrzeć ten zachód słońca.</p>
<p lang="pl-PL" align="JUSTIFY"><em>Tekst pierwotnie ukazał sie w portalu gazetae.com</em></p>
<p><a class="a2a_dd a2a_target addtoany_share_save" href="http://www.addtoany.com/share_save#url=http%3A%2F%2Fwapnet.eu%2Fciezarowki-pod-specjalnym-nadzorem&amp;title=%C5%9Awiat%20zza%20k%C3%B3%C5%82ka%3A%20Ci%C4%99%C5%BCar%C3%B3wki%20pod%20specjalnym%20nadzorem." id="wpa2a_20"><font color=blue><b>Podziel się. Wrzuć na Facebook lub...</b></font></a></p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://wapnet.eu/ciezarowki-pod-specjalnym-nadzorem/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

